W imię obrony moralności i uczuć religijnych odwoływane są spektakle, wystawy, zamykane internetowe fora. Cenzura tym ostrzejsza, im bliżej wyborów samorządowych.
Polsat w programie Kuby Wojewódzkiego wyemitował wypowiedź Kazimiery Szczuki, która przedrzeźniała Magdę Buczek - założycielkę działających przy Radiu Maryja Podwórkowych Kółek Różańcowych. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uznała, że w programie prześmiewczo odnoszono się do modlitwy oraz osób niepełnosprawnych. I ukarała za to stację grzywną w wysokości pół miliona złotych, choć Szczuka przepraszała i wyjaśniała, że nie wiedziała o kalectwie Magdy.
Rada wysłała do informacyjnego Radia TOK FM list, w którym zarzuciła stacji złamanie etyki dziennikarskiej, naruszenie obiektywizmu oraz lekceważenie nauki Kościoła. Poszło o satyryczny program "Woobie-doobie" z listopada ubiegłego roku, w którym pytano, czy homoseksualiści mogą być księżmi.
Pod koniec lutego rektor lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej zamknął zorganizowaną na uczelni wystawę zdjęć znanych Polaków sfotografowanych w T-shirtach z napisami "Byłem w więzieniu", "Jestem Żydem","Jestem gejem". Poszło o koszulki "Nie płakałem po papieżu" oraz "Usunęłam ciążę". Napisy zbulwersowały opiekuna Centrum Duszpasterstwa Młodzieży, księdza Mieczysława Puzewicza.
Robert Biedroń, szef walczącej z dyskryminacją gejów i lesbijek Kampanii Przeciw Homofobii, miał się spotkać z uczniami warszawskiego na Dni Tolerancji. Zaprotestował ksiądz katecheta, który stwierdził, że środa popielcowa nie jest dobrym dniem na dyskusję z homoseksualistą.
Katowicki Teatr Suka Off pod koniec grudnia ubiegłego roku miał wystąpić na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych. Na występ nie zgodził się szef ośrodka akademickiego, bo spektakl jest "półpornograficzny". Aktorzy - nadzy - poniżają się i zmuszają do upokarzających czynności, czyniąc tym aluzję do systemu totalitarnego.Anna Zagrodzka, krytyk i historyk sztuki ocenia, że cenzura wraca, a wynika przede wszystkim z niewiedzy polityków.
Najbardziej groteskowym przypadkiem jest sprawa spektaklu "O dwóch takich, co ukradli księżyc", który słupski Teatr Lalek "Tęcza" pokazał w połowie listopada ubiegłego roku. Supscy radni PiS stwierdzili, że to próba wyśmiewania właśnie zaprzysiężonego rządu i kandydata na prezydenta Lecha Kaczyńskiego.Cenzorzy wyręczają się nawet policją i prokuraturą. Gdy Suka Off pokazała swój spektakl w Warszawie, PiS-owski burmistrz dzielnicy Praga Południe Tomasz Koniński zawiadomił prokuraturę.
Twierdził, że teatr szerzy pornografię. Ale prokuratura na początku stycznia sprawę umorzyła.
Teatr Zakład Krawiecki z Wrocławia w ubiegłym roku zdobył nagrodę na międzynarodowym festiwalu w Tczewie oraz zaproszenia na festiwale do Niemiec i Włoch, w tym roku po raz pierwszy nie dostał ani grosza dofinansowania z urzędu miasta. Naraził się sztuką "Dolne partie - musical intymny", która opowiada o dojrzewaniu dziewcząt i rodzącym się w nich zainteresowaniu ciałem. W spektaklu padają słowa "cipka", "pochwa" i "członek".
Autorzy strony Spieprzajdziadu.com uruchomili ją w wyborczą noc z 25 na 26 września ubiegłego roku, gdy stało się jasne, że wyścig na Wiejską wygrał PiS. Zamieszczali na niej ostrą satyrę na braci Kaczyńskich, a szczególnie Lecha. Po jego triumfie w wyborach prezydenckich Spieprzajdziadu.com znacznie złagodniała, autorzy zaczęli się obawiać postępowania karnego za znieważenie głowy państwa.
Autocenzura zagościła także w szkołach - dyrektor liceum w Gdyni zmusił do odejścia pełnoletnią maturzystkę, której zdjęcie ukazało się na okładce "Playboya". Obawy przed nadgorliwością urzędników pojawiają się też w pozarządowych organizacjach pomocowych. Niektóre nie chcą podpisywać listów protestacyjnych krytycznych wobec rządu.Reżyserzy, scenarzyści i producenci sami się cenzurują, nikt nie zaryzykuje strat finansowych.
Gdy w 1992 roku Paweł Kukiz z zespołem Piersi zaśpiewał "ZChN się zbliża" na melodię kościelnej pieśni "Pan Jezus już się zbliża", politycy ZChN oskarżyli piosenkarza o obrażanie uczuć religijnych. Zdymisjonowano wtedy szefową programu, w którym wyemitowano piosenkę na antenie radiowej "Trójki". Na wszelki wypadek na początku tego roku stacje nie emitowały więc piosenki zespołu Big Cyc "Moherowe berety".
Politycy PiS zaprzeczają, że chcą wprowadzić cenzurę.