Strona główna Shvoong > Nauki Społeczne > Socjologia > Picie alkoholu przez Polaków-wczoraj i dziś

.

Picie alkoholu przez Polaków-wczoraj i dziś

Summary rating: 4 stars 6 Recenzja
Autor : Joanna Pek
Summary by : kukucz
Wizyty : 150  słów: 900   Opublikowano dnia: października 30, 2007
Pod względem spożycia alkoholu polska szlachta bija współczesnych obywateli na głowę. Statystyki mówią same za siebie: rocznie zamożny szlachcic (posiadający chociażby wieś) wypijał około 20 litrów wódki, 700 litrów piwa i znaczne ilości win i miodów, natomiast przeciętny Polak w 2005 roku wypijał średnio około 9-11 litrów czystego alkoholu i 80,7 litrów piwa<1>. Trzeba jednak pamiętać, że współcześnie alkoholizm nie jest już powodem do dumy (tak jak blizny na twarzy, obcięty nos czy uszy w Rzeczpospolitej szlacheckiej), dlatego wyniki statystyk są mocno zaniżone w stosunku do rzeczywistości.

 Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że piwniczki bogatej szlachty i magnaterii pękały w szwach. Było tam miejsce dla dziesiątek gatunków piw, setek gatunków gorzałki, nalewek, dwójniaków, trójniaków i tzw. wiśniaków, likierów i importowanych win.
 
Mimo że przeciętny szlachcic wypijał 2-3 litry piwa na głowę dziennie, nie powinno to dziwić w kraju, w którym przez wiele wieków starano się nie pijać wody, uważając ją za źródło chorób. Ale te monstrualne ilości pitego piwa niekoniecznie przekładały się na alkohol – zwykłe wiejskie piwa były często bardzo słabe, o zawartości alkoholu zaledwie ok. 2,5 %. Na ich tle zdecydowanie lepiej wypadały tzw. „piwa szlacheckie”, wytwarzane już w dworach, o mocy 5%, podobno o gęstej pianie i pięknym kolorze. Na dwory importowano też piwa angielskie (szmalbir, elbir i porter) oraz czeskie. Natomiast w całej Rzeczpospolitej rozprowadzano piwa rodzime, których było co nie miara. Jakub Trembecki w „Wirydarzu poetyckim” z XVII wieku wymienia piwa: leszczyńskie, brzezińskie, łowickie, wareckie, ujskie, wielickie, żółkiewskie, jezuickie, biłgorajskie, międzyrzeckie, kolne, tylżyńskie, jeżewskie, białobrzeskie, wągrowickie, końskowolskie, sierpickie, kościerskie, lidzbarskie i gdański dubelbir. Jak podaje Wilhelm le Vasseur de Beauplan, francuski podróżnik i kartograf: „Polacy w czasie obiadu piją tylko piwo, w ogromnych sklenicach”.
 
 
Podobno w Rzeczpospolitej znano aż 200 rodzajów gorzałki. Od XVI wieku, kiedy zaczęto ją pędzić z żyta, gorzałka zaczęła wypierać piwo. Początkowo pędzono ją w prymitywnych alembikach, trzykrotnie destylując zacier z przefermentowanego żyta. Pierwsza destylacja dawała brantówkę, druga szumówkę, a trzecia okowitę. Okowita (od łac. aqua vita) była już spirytusem o mocy 70-80%, który rozcieńczano wodą, otrzymując wódkę „szynkową” o przeciętnej mocy 40%. Dziesiątki gatunków wódek otrzymywano zaprawiając destylaty różnymi dodatkami w postaci korzeni, nasion, ziół i przypraw. Co warte odnotowania, wódka aż do XVII wieku nie była raczej podawana na przyjęciach, chyba że była to gdańska „goldwasserówka” (anyżówka doprawiona korzeniami z cienkimi płytkami prawdziwego złota). Zanim jednak wódka stała się zmorą całego narodu, pito ją w męskim towarzystwie, w wojsku lub na łowach.
 
 
Oprócz piwa najbardziej popularnym trunkiem na magnackich stołach było wino. Importowano je z Francji (lekkie białe wina, wina z bordeaux, burgundy i szampany), Hiszpanii (wina słodkie), Portugalii (madery) i Niemiec (głównie reńskie rizlingi). Zawrotną karierę w Rzeczpospolitej szlacheckiej robiły węgierskie tokaje, i to w takim stopniu, że Węgrzy skarżyli się na polskich magnatów za to, że wykupują za jednym zamachem całe roczniki wina. Trzeba oddać jednak magnatom, że nie kierowała nimi li tylko nieposkromiona żądza dobrego napitku, lecz chęć uniknięcia win fałszywych, bowiem podrabianie cienkuszy na tokaje było w Rzeczpospolitej procederem nader powszechnym (robiono to m.in. za pomocą białek jaj, mąki, siarki i owsianej słomy). Niestety wino miało jeszcze jeden mankament: nawet jak na średnią szlachtę jego ceny były zazwyczaj za wysokie. Dlatego nie było niczym niecodziennym dolewanie przez gospodarzy do wina czystej wódki, w celu szybszego upicia gości.
 
 
Przynajmniej do połowy XVII wieku miód odgrywał rolę jednego z podstawowych napojów alkoholowych. Pijano je nie tylko podczas ważnych uroczystości, ale także na co dzień, ponieważ słabsze miody sprzedawano w szynkach. Dlatego najczęściej kmiecie zadowalali się lekkimi trójniakami lub czwórniakami, natomiast szlachta mogła rozkoszować się dwójniakami lub – niekiedy nawet dziesięcioletnimi – półtorakami. Szczególną renomą wśród magnaterii cieszył się tzw. lipiec, specjalny gatunek miodu. Był to jednak napój elitarny, dostępny tylko najbogatszym. Natomiast osobną kategorię stanowiły wiśniaki i maliniaki, dość kosztowne trunki, które powstawały przez łączenie miodu pitnego (czasem samej patoki), ze świeżymi owocami wiśni lub malin.
 Jak widać, pijano w Polsce często i gęsto-biesiadowanie i wznoszenie toastów było wręcz codziennym rytuałem w Polsce szlacheckiej, ten ko odmawiał, był wręcz zmuszany do wypicia, a dano mu w końcu spokój, kiedy leżał nieprzytomny pod stołem.
Można pokusić się o stwierdzenie, że zwyczaje te pozostały do dziś np;osoba nie wznosząca toastu na weselu wódką, jest wręcz wyklęta z krągu "pobierających".........

Nie mamy jednak czym się szczycić-przecież to właśnie szlacheckie pijaństwo doprowadziło wolną Polskę do rozbioru w którymto picia nie zaprzestano..może jedynie zmieniły się nieco trunki, częściej zaczęto pić wódkę.

Więcej streszczeń na temat Picie alkoholu przez Polaków-wczoraj i dziś
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5


Dodaj komentarz Brak komentarzy

Komentarze i recenzje dotyczące streszczenia Picie alkoholu przez Polaków-wczoraj i dziś

Czytaj darmowe streszczenia - Pisz i zarabiaj

Streść ludzką wiedzę w Shvoong. Dołącz do nas

------