Być może prawda nas wyzwoli, ale bez prawdziwego kłamstwa nie byłoby ludzkiej komunikacji, a człowiek nigdy by nie wyszedł
z jaskini. Co drugi Niemiec uważa, że prawdomówność nie zawsze się opłaca, umiłowanie prawdy tożsame jest z głupotą i naiwnością, a co trzeci sądzi, że kłamstwo jest przepustką do zrobienia kariery. Podczas dziesięciominutowej konwersacji 60% rozmówców oszukuje nawet do trzech razy i nie są zazwyczaj świadome tego, że kłamią. Klaus Merten z uniwersytetu w Munster jest przekonany, że kłamstwo spełnia rolę spoiwa, które utrzymuje w ryzach społeczeństwo zorientowane na komunikację i gospodarkę. Gdyby nie kłamstwo, uważa Merton, komunikacja z góry skazana byłaby na niepowodzenie. Psycholodzy ewolucyjni są zdania, że osiągniecie przez gatunek ludzki obecnego poziomu jest wynikiem perfekcyjnego opanowania sztuki kłamstwa. Gunter Meyer pisze: „Można powiedzieć, że strategia kłamania i mydlenia oczu nadała szlifu ludzkiej inteligencji (Na tropie kłamstwa). W sondażu 63% badanych osób przyznało, że kantuje swoich rozmówców w esemesach, a trzy czwarte w e-mailiach. Prawda to nieosiągalny ideał, ponieważ kłamiemy każdego dnia, nawet dwieście razy wygłaszamy subiektywną nieprawdę, by sprawić lub zachować jak najlepsze wrażenie. Wydaje nam się, ze potrafimy rozpoznać kłamstwo, ale to złudzenie. W wyniku sprawdzenia 253 badań nad wykrywaniem kłamstwa, w których celowo błędnie sformułowano instrukcje, stwierdzono, że wykryło to tylko 50% osób obserwujących eksperyment. Badania naukowe wykazały, że nawet wykrywacze kłamstw w 47% wypadków, uznały zupełnie niewinne osoby za winne. W wyniku badania poszukującego osób bezbłędnie wykrywających kłamstwo, w grupie 14 tysięcy osób znaleziono tylko 29 specjalnie uzdolnionych w tym kierunku. Osoby te posiadały szczególne uzdolnienia do rozpoznawania w mimice rozmówcy pojawiających się na krótką chwilę oznak uczuć takich jak gniew lub poczucie winy. Inne badania dowodzą, że kobiety tym rzadziej zauważają męskie nieuczciwości, im bliższa jest ich relacja z osoba ją okłamującą. Ukochanemu uwierzą niemal we wszystko. Motywacja kłamców zmienia się zależnie od koniunktury panującej na rynku. W czasach prosperity, kłamstwa służą wyeliminowanie konkurencji i przyspieszeniu własnej kariery. Natomiast w czasach kryzysu mają pomóc w ratowaniu własnej skóry i zrzuceniu odpowiedzialności na innych. Najskuteczniejszym sposobem okazuje się metoda „sfingowanego dowodu”, zwana także koloryzowaniem lub upiększaniem. Posługując się nią kłamca sięga do ujmujących gier słownych i pozornie tylko obiektywnych zestawień ekonomicznych. W świecie ekonomii i w miejscu pracy kłamstwo cieszy się opinią przydatnego instrumentu, który dopiero wtedy okazuje się problematyczny, niemoralny i destrukcyjny, gdy prowadzi do katastrofy. Jednak, gdy na horyzoncie nie zanosi się na takową katastrofę, kłamca wyrasta na osobę pewną siebie, zabawną, komunikatywną i bystrą. Taka jest niestety prawda. Straszne.