.
Czym jest dla nas patriotyzm? cz. IV
Powered by Profi-Lingua
Ja sam, kiedy byłem w Muzeum Powstania Warszawskiego, byłem pod ogromnym wrażeniem rozmachu i przygotowania
i to nie tylko merytorycznego – przewodników. Nad wejściem do tego niezwykłego miejsca pamięci widnieje napis: Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać. To słynne słowa Jana Stanisława Jankowskiego – delegata rządu na kraj, po wojnie niesłusznie oskarżonego i skazanego przez sowietów w tzw. procesie moskiewskim, zmarłego w radzieckim więzieniu. Ta jedna linijka tekstu, zdanie krótkie i proste, pozbawione niezrozumiałych treści, stanowi esencję walki, determinacji i wiary ludzi, których w znacznej większości nie ma już pośród nas w sposób czysto fizyczny, ale mentalnie i ideowo żyją oni ciągle – i zapewne żyć będą wiecznie w naszych sercach i umysłach. Kiedy wraz ze swoją klasą spacerowałem po muzeum, podziwiając jego wszystkie, nawet najdrobniejsze elementy, byłem zdumiony. Początkowo tym, ile czasu i energii zużyto na przygotowanie poszczególnych obiektów, eksponatów i wystaw. Warto tu chociażby wspomnieć o amerykańskim samolocie B – 24 Liberator, odtworzonym i zawieszonym w muzeum w skali 1:1 czy makiecie kilkunastometrowego odcinka warszawskich kanałów z czasów walczącej stolicy. Na niezwykły szacunek zasługują ludzie, którzy wykazali ogromną determinację, zdobywając wiele cennych projektów i map niezbędnych do przygotowania wystawy, mogącej przemówić całą swoją głębią do wyobraźni zwiedzających. Myślę tu chociażby o planach konstrukcyjnych wymienionego wcześniej samolotu B – 24 Liberator, niosącego z baz w dalekich Włoszech pomoc w postaci zaopatrzenia w żywność i broń dla walczącej z hitlerowskim okupantem Warszawy. Rząd Stanów Zjednoczonych dopiero niedawno zgodził się przekazać Polsce te unikalne projekty, konieczne dla montażu latającej fortecy. Zobaczyłem w oczach ludzi, pracujących w tym niezwykle pięknym ideowo i potrzebnym, szczególnie młodym, słabo obeznanym z kulturą i historią naszym rodakom obiekcie, niezwykły zapał, chęć i wolę jakiegoś rodzaju podziękowania pokoleniu swoich dziadków (w muzeum pracują przede wszystkim ludzie ok. trzydziestki lub czterdziestki), którzy marzyli o wolnym państwie, zamieszkałym przez nieskrępowanych niczym obywateli. Wizyta w miejscach takich jak namiot śmierci, gdzie przechowywane są tabliczki z ekshumacji i sekcji zwłok, wywołuje w zwiedzających poczucie smutku i współczucia, ale jednocześnie chęć odwetu. Przynajmniej moralnego zadośćuczynienia ze strony oprawców, którzy niegdyś w tak nikczemny sposób zabijali nie tylko walczących żołnierzy czy powstańców, ale przede wszystkim bezbronnych cywili oraz małe, niczemu niewinne dzieci. Im nie przywrócimy już życia, a większość ich katów albo już nie żyje, albo właśnie dogorywa w pogardzie prawdziwych, kierujących się moralnością ludzi, czy też w blasku neofaszystowskich organizacji, które rosną za Odrą jak grzyby po deszczu. Uważam, że tego typu placówka jest Polsce niezwykle potrzebna, szczególnie dzisiaj, w okresie, w którym różne stronnictwa i ugrupowania, działające w państwach niegdyś nas okupujących, próbują wmówić nieświadomej naszej historii społeczności międzynarodowej, że to nie oni, a my jesteśmy oprawcami. Szkoda tylko, że muzeum otwarto dopiero 60 lat po powstaniu i 15 lat po obaleniu komunistycznego reżimu, kiedy to już większość z uczestników tego niezwykle heroicznego polskiego zrywu już niestety nie żyje.
Opublikowano dnia:
czerwca 14, 2007
Więcej na temat Nauki polityczne
Więcej streszczeń autorstwa MASTERR
More