.
Czym jest dla nas patriotyzm? cz. II
Powered by Profi-Lingua
Ja zawsze uważałem się za patriotę. To słowo, ten tytuł znaczy i wymaga od nas bardzo wiele, szczególnie dla odchodzących
już niestety pokoleń naszych rodaków. Piszę w tym miejscu niestety nie tylko dlatego, że powoli odchodzą otaczający nas ludzie. Używam tego określenia głównie ze względu na wartość jednostek, których życie powoli dobiega kresu. Istotne wydaje się być przesłanie, jakie nasi przodkowie ofiarują nam w spadku po sobie. Mam tu na myśli przede wszystkim pokolenie przedwojenne, wychowane w staroświeckiej, lecz bardzo wartościowej i z dzisiejszego punktu widzenia traktowanej jako wzór – szkole. Ludzie, których osobowości ukształtowały się w tamtym burzliwym i trudnym dla II Rzeczpospolitej okresie, nie musieli uczyć się patriotyzmu. Oni sami stali się jego naocznymi świadkami (jako małe dzieci widzieli, jak ich przodkowie brali udział w wielkich powstaniach narodowych, czy zmagali się z armią czerwoną na przedpolach Warszawy). Tamto pokolenie było wręcz przesiąknięte ideą walki w obronie ojczyzny na śmierć i życie, czego najlepszy dowód dało we wrześniu 1939, gdy mężnie stanęło naprzeciw przeważającej armii nazistowsko-sowieckiej. Przez ciężkie lata II wojny światowej wielu Polaków ginęło, było torturowanych, poniżanych, bitych, głodzonych. Wielu ludzi nie wytrzymywało presji, podawało się, potem gardziło sobą do końca życia bądź popełniało samobójstwo w wyniku – w ich mniemaniu – utraty honoru i zdrady Rzeczpospolitej. Jednak zdecydowana większość wytrzymywała, żyła i – jeśli mieli jeszcze, chociaż trochę siły – walczyła aż do końca, swojego lub wojny. Moi rodacy umierali za Anglię walcząc w słynnych dywizjonach myśliwskich 302 i 303 oraz bombowych 300 i 301 (te dwa ostatnie dokonywały nocnych lotów na niemieckie pozycje na kontynencie), przyczyniając się w znaczący sposób do odparcia ataku Luftwaffe i pokrzyżowania planów Hitlera (fiasko operacji Orzeł „Adler”), brali udział w wyzwalaniu Włoch oraz w niezwykle krwawej bitwie pod Monte Cassino. To genialni polscy matematycy M. Rejewski, J. Różycki oraz H. Zygalski zdołali rozszyfrować niemiecką maszynę szyfrującą – Enigmę i w istotny sposób przyczynili się tym samym do szybszego zakończenia wojny w Europie. Alianci mogli, opierając się na tej technologii, wyprzedzać znaczną część posunięć III Rzeszy, która nigdy nie odkryła, w jaki sposób koalicja antyhitlerowska potrafiła wyprzedzić niemieckie operacje. Jestem niezwykle dumny z moich rodaków, którzy, w przeciwieństwie do wielu innych narodów europejskich, nie siedzieli z założonymi rękoma, tylko aktywnie brali udział w walkach z państwami osi, przyczyniając się tym samym do szybszego i skuteczniejszego pokonania imperium zła Adolfa Hitlera. Przez ponad pół wieku po wojnie żołnierze Armii Krajowej, bohaterowie walki za naszą ojczyznę, byli szykanowani, poniżani i traktowani jak ludzie drugiej, a może nawet i trzeciej kategorii, których jedyną „nagrodą” otrzymaną od komunistycznego reżimu, były niesprawiedliwe, zakłamane i pozbawione racjonalnych podstaw procesy oraz długie i ciężkie wyroki. Wielu wybitnych dowódców naszego wojska, chociażby gen. Stanisław Maczek, gen. Stanisław Kopański czy gen. Władysław Anders, poetów, ludzi kultury i nauki, którzy szczęśliwie przeżyli wojenną zawieruchę, było w Polskiej Republice Ludowej traktowani jako persona non grata. Tym samym nie dość, że okupantom udało się przeprowadzić akcje takie jak nazistowska AB czy mord polskich oficerów przez sowietów w Katyniu, ale dodatkowo jeszcze duża grupa polskiej inteligencji została w swoisty sposób pozbawiona ojczyzny, przy zachowywaniu pozorów, że wszystko przebiega jak najbardziej zgodnie z międzynarodowym prawem i demokratycznymi ustaleniami wielkich światowych mocarstw.
Opublikowano dnia:
czerwca 14, 2007
Więcej na temat Nauki polityczne
Więcej streszczeń autorstwa MASTERR
More