Punktem wyjścia
dla rozważań pedagogicznych Starego Doktora stało się
poszukiwanie odpowiedzi na pytanie kim jest dziecko i jaki jest jego status w
społeczeństwie. Doszedł do wniosku, iż dziecko to pełnowartościowy człowiek
mający swoje prawa, w tym prawo do tajemnicy i do popełniania błędów<1>. Na
przytoczenie zasługuje swoisty apel pedagoga , w którym stwierdza: „Wołam o
Magna Charta Libertatis, o prawa dla dziecka. Może jest ich więcej, ja odszukałem
trzy zasadnicze: prawo do śmierci, prawo do dnia dzisiejszego i prawo, by było,
czym jest”<2>.
Sprzeciwiał się dość powszechnemu w owym czasie uznaniu dziecka za istotę
podrzędną wobec dorosłych, bowiem od nich zależną. Akcentował niezwykłość
najmłodszych przede wszystkim w sferze uczuć, twierdząc, iż „uczucia dziecka
mają zwykle gwałtowny przebieg”, zatem należy być ostrożnym w postępowaniu z
nim<3>. Z
koncepcją wychowywania poprzez zaspokajanie
potrzeb dzieci, a w rezultacie
zmierzającą do osiągnięcia celu ostatecznego, którym jest samowychowanie,
ściśle wiąże się pojęcie opiekuna-wychowawcy. Janusz Korczak wskazał szereg
postaw wychowawczych, które były negatywne<4>. Jego
zdaniem odpowiedni, zatem pożądany,
wychowawca powinien łączyć w sobie cechy
pracownika-diagnostyka, pielęgniarza, ogrodnika i organizatora. Powinien nade
wszystko koncentrować się na poznaniu ucznia. Jest to trudna i żmudna, lecz
możliwa do wykonania praca, jednak w pierwszej kolejności zobowiązany jest do
poznania samego siebie.
System opiekuńczo-wychowawczy w Domu Sierot, funkcjonował na zasadzie
zaspokajania potrzeb dzieci<5> oraz
organizowania sytuacji i czynności, których celem było wywołanie u nich
pożądanych zmian w postawach i cechach osobowości<6>. W
zakładzie egzekwowanie wymagań i rygorów społecznych traktowano jako smutną,
bowiem krępująca dziecko, konieczność<7>. Do
najistotniejszych rozwiązań opiekuńczych praktykowanych w Domu Sierot należały<8>:
·
dbanie o higienę i zdrowie – była to zasada
elementarna, przestrzegana przez personel zakładu niemal rygorystycznie.
Priorytetowe znaczenie w tej mierze miał cotygodniowy pomiar wagi i wzrostu
podopiecznych. Troska o to implikowana była medycznym wykształceniem Janusza
Korczaka i wiązała się z przeświadczeniem, iż
dzieci w sierocińcach były niedożywione;
·
ustanowienie systemu instytucji regulujących
stosunki międzyosobowe w zespole
wychowanków i wychowawców, a także
wprowadzających samorządność, w tym m.in. stopnie obywatelstwa („uciążliwy
przybysz”, „obojętny mieszkaniec”, „miły towarzysz”, „obywatel”, „przyjaciel
dzieci”, „pracownik”, „zasłużony pracownik”), plebiscyty życzliwości, sądy
koleżeńskie, lista podziękowań za doznane dobrodziejstwa, Sejm i Komisja
Opiekuńcza;
·
ochrona osobistego mienia wychowanków – był to
jeden ze sztandarowych postulatów Janusza Korczaka. Zabezpieczeniu własności
osobistej służyć miały kasetki do przechowywania dziecięcych „skarbów”,
skrzynka i szafa rzeczy znalezionych (do której można było włożyć przedmiot bez
narażania się na reputację złodzieja) oraz instytucja urzędu notarialnego,
powołanego do rejestracji wszelkich transakcji handlowych między wychowankami.
Celem tego typu instrumentów zapobiegawczych było zagwarantowanie dzieciom
poczucia bezpieczeństwa, prawa, zapobieżenie nadużyciom i krzywdzie, uczenie dobrych
obyczajów, życzliwości i poszanowania dla cudzej własności, a ponadto
współdziałanie<9>;
·
samoobsługowe dyżury wychowanków w zakresie
zaspokajania codziennych potrzeb – dotyczyły one jak najszerszego zakresu
działań samoobsługowych, obejmujących zaspokajanie potrzeb zbiorowych i
indywidualnych, typu: zamiatanie podwórka czy słanie łóżek. Dzieci zajmowały
się określonym dyżurem<10>,
świadcząc sobie wzajemnie różnorakie usługi. Dyżurni pracowali w przez miesiąc,
a ich podstawowe instrumentarium stanowiły narzędzia służące do sprzątania<11>.
Niektóre usługi w ramach dyżurów były opłacane. Ograniczone środki finansowe
nie pozwalały na zapłatę wszystkim wychowankom, dlatego też wybierano tych, którzy
wykazali najwięcej działania. W ten sposób Janusz Korczak zmierzał do
doświadczenia dzieci posiadaniem pieniędzy, korzystaniem z nich i ponoszeniem
konsekwencji<12>.
<1> „Nie
ma dzieci – są ludzie, ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia,
innych poglądach, innej grze uczuć. Pamiętaj, że my ich nie znamy”; zob. J.
Korczak, Myśli, Warszawa 1987, s. 11.
<2>
Ibidem, s. 13.
<3> I.
Pyrzyk, Prekursorzy pedagogiki
opiekuńczej. J. H. Pestalozzi, J. Korczak, A. Makarenko, J. Babicki, Toruń 2002,
s. 70.
<4>
Negatywne postawy to: wychowawca-brutal, wychowawca-liberał,
wychowawca-dozorca, wychowawca-tyran, wychowawca-apostoł,
wychowawca-przyrodnik, wychowawca-dogmatyk, wychowawca-idealista,
wychowawca-rutyniarz oraz wychowawca bez samokontroli i samooceny; zob. ibidem,
s. 81.
<5>
Zdaniem teoretyka i metodyka wychowania, Aleksandra Lewina, zaspokajanie
potrzeb wychowanków Domu Sierot było powiązane z pojęciem samorządności, a to z
kolei przejawiało się poprzez współzarządzanie, współgospodarzenie oraz
oddziaływanie opinii publicznej; zob. ibidem, s. 57.
<6> Z.
Dąbrowski, Pedagogika opiekuńcza w
zarysie, Olsztyn 2000, s. 132.
<7> Ibidem,
s. 131.
<8>
Opracowanie na podstawie: Z. Dąbrowski, Pedagogika
opiekuńcza w zarysie, op. cit., I.
Pyrzyk, Prekursorzy pedagogiki
opiekuńczej…, op. cit. oraz J. Korczak, Wybór
pism, t. 3, Warszawa 1958.
<9> J.
Korczak, Wybór pism, op. cit., s.
134.
<10> Wychowankowie
poprzez pisemne podania wybierali odpowiednie zadania i ewentualnych partnerów
w ramach dyżuru. Był to dobór oparty na chęci, upodobaniach i możliwościach
danej osoby.
<11>
Janusz Korczak zwykł był mawiać: „Dyżury nie mają wartości, o ile jednocześnie
nie wywalczymy u społeczeństwa szacunku dla szczotki do zamiatania, ścierki,
kubełka, śmietniczki. W Domu Sierot szczotkę i ścierkę (…) umieściliśmy nie
tylko na widoku, ale na honorowym miejscu”. Zob. J. Korczak, Wybór pism, op. cit., s. 334.
<12>
Ibidem, s. 133.
Więcej streszczeń na temat Założenia pedagogiki Janusza Korczaka na przykładzie Domu Sierot - cz. II