Popełniony przez Autorkę artykuł skłania do refleksji, czy związki zawodowe w Polsce nadążają za upływem czasu. Przypadek omawianego
zakładu pokazuje, że o ile 27 lat temu protest był słuszny, obecne odwoływanie
się do historycznych zaszłości i zasług nie znajduje uznania w oczach europejskich dysponentów ekonomicznych. Nie bez winy jest tu sam związek zawodowy "Solidarność", który poszedł w swoim rozwoju jedną z najgorszych dróg, mianowicie, sięgnął po całą władzę a ideały sierpnia pozostawił jedynie jako wspomnienie niegdysiejszej rzeszy 10 milionów członków. Zasłużeni objęli stanowiska i byli przekonani, że do tego dążyli. Jak wiadomo, nie zadbali w swoim czasie o własną "kolebkę". Spontaniczne próby ratowania spełzły na niczym. Dopiero wzrost gospodarczy pozwolił
stoczni gdańskiej odnaleźć się w rzeczywistości. Nie obyło się po drodze bez prób zachowania jej dotychczasowego statusu, zakładu państwowego i, dodatkowo, takiego jakim był przed przełomem. Próby wyciągania pomocnej ręki przez pobliski zakład w Gdyni były odbierane jako zamach na niezależność, samorządność. Pozostało zdać się na tak już znaną pomoc państwa w finansowaniu zakładu, bez związku z osiąganymi wynikami ekonomicznymi. Rzeczywistość jednak się zmieniła, przystąpiliśmy do Unii Europejskiej, i nie wystarczają już
nasze sposoby na prowadzenie państwowego biznesu. Wspólna
polityka Unii wymaga bowiem zbilansowania
środków produkcji i jak najlepszego ich wykorzystania. Zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi występuje w innych lokalizacjach. Żądanie zmniejszenia mocy produkcyjnych polskiej stoczni wydaje się zasadne, wszak dysponenci środków pomocowych są rozliczani z jak najlepszego ich wykorzystywania. Możliwe, że nie zostały przedstawione w Brukseli nasze propozycje w tym zakresie. Wszak znane są nasze możliwości negocjacyjne w tym zakresie "Nicea albo śmierć". Może ubiegli nas inni? Silna delegacja (100 osób) nie przekona dziś decydentów do zmiany zdania. Zapowiadane poparcie europosłów, niegdyś osób w jakiś sposób odpowiedzialnych za stan Stoczni Gdańskiej, jeszcze dobitniej pokazuje absurdalność sytuacji. Wszystko to w rocznicę podpisania porozumień z władzą poprzedniego ustroju.
Więcej streszczeń na temat SOLIDARNOŚĆ w Brukseli?