Jednostki i organizacje lokują się w skupiskach (aglomeracjach), gdyż obniża to koszty przepływu dóbr, ludzi i informacji. Autorzy stawiają tezę, że gdyby te koszty były nieistotne, aktywność gospodarcza rozłożyłaby się równomiernie, tym samym wielkość większości miast byłaby zbliżona. Warto zauważyć, że koszty przepływu maleją od wieków, zaś w ciągu ostatnich 60 lat trend ten znacznie przyspieszył dzięki rozwojowi technologii informacyjnej (IT).
Na kształtowanie się skupisk wpływają tzw. korzyści aglomeracji, do których zaliczamy łatwość wymiany informacji, wyrównywanie wpływu szoków podażowych na zatrudnienie, pieniężny efekt zewnętrzny aglomeracji, czyli większą dostępność półproduktów czy możliwość wyboru technologii produkcji oraz lokalne uwarunkowania. Te korzyści są równoważone przez siły powodujące rozproszenie np. wzrost kosztów płac, czynszów i ziemi. Obecnie malejące koszty i rozwój IT zmienia równowagę tych sił i prowadzi do zmniejszenia koncentracji ludności w kilku największych ośrodkach. Z drugiej jednak strony rozwój IT wpływa na spopularyzowanie niektórych lokalnych dóbr publicznych (biblioteki w USA), a skupienie określonych usług w kilku ośrodkach przyczynia się do dalszego rozwoju podobnych usług na tym obszarze. Siły te wpływają na wzrost koncentracji.
By zbadać wpływ rozwoju IT na strukturę miast autorzy zbudowali model oparty na teorii Rossi-Hansberg i Wright, który przewiduje, że dystrybucja rozmiarów miast w długim okresie będzie bardziej skoncentrowana jeśli IT osłabi działanie korzyści aglomeracji. Autorzy potwierdzili te przewidywania empirycznie porównując efekt rozwoju IT na 2955 dużych aglomeracji w 24 krajach i rozciągnęli go na mniejsze miasta wg zasady Pareto. Jako rozwój IT potraktowano wzrost ilości linii telefonicznych, a później dodano wzrost ilości komputerów osobistych.
W ten sposób stwierdzili, że wzrost ilości linii telefonicznych powoduje wzrost koncentracji rozkładu wielkości miast, a tym samym rozproszenie działalności gospodarczej pomiędzy różne miasta. Wzrost ilości linii telefonicznych powoduje zmniejszenie znaczenia lokalnych efektów zewnętrznych, powstaje struktura bardziej odporna na szoki ekonomiczne. Według autorów wpływ rozwoju Internetu powinien być podobny albo większy od spowodowanego rozwojem telefonii stacjonarnej, jednak by dokładnie go zmierzyć brakuje danych.
Autorzy stwierdzają, że naturalne rozłożenie wielkości miast może być blokowane przez regulacje charakterystyczne dla określonych krajów. W tym wypadku zadaniem polityki gospodarczej powinno być zmniejszenie sztucznie wyolbrzymionych kosztów relokacji.