Wywiad z Seanem Connery „Telva” N.775.październik 2003, autorka: Amalia Enriquez
Ten Szkot z pochodzenia urodził
się 25 sierpnia 1930 roku w rodzinie kierowcy ciężarówki i służącej. Przed aktorstwem parał się wieloma zawodami: jak ojciec był kierowcą, roznosicielem mleka, pracownikiem w drukarni, kąpielowym, pomocnikiem murarza, grał także w Manchester United. Zainteresowany aktorstwem, zapisuje się do Szkoły Teatralnej i żeby opłacić studia rysuje i pracuje jako model. 10 lat był słynnym Jamesem Bondem, ale nie lubi ciągle mówić
tylko o tej roli. Jego ulubionym filmem w którym zagrał jest „Mężczyzna, który mógł rządzić” Johna Hustona. Za drugoplanową rolę w „Nietykalnych” dostał Złoty Glob, a później Oscara. Od lat zajmuje jedno z wysokich miejsc na liście najbardziej popularnych aktorów Hollywood. Jest w stabilnym związku z Micheline Roquebrune, a z pierwszego małżeństwa ma dorosłego syna.
W wywiadzie z hiszpańską dziennikarką Sean Connery mówi o swoim entuzjazmie do aktorstwa, który towarzyszy mu od pierwszego dnia i tej emocjonującej zmianie postaci i osobowości, na którą może sobie pozwolić tylko aktor, przez co może się czuć uprzywilejowany jak nikt inny. Bohater kultowej serii „licencji na zabijanie” ma dziś 75 lat, ale nadal jest interesującym mężczyzną, podoba się kobietom, co go trochę zawstydza, ale z drugiej strony cieszy. Jest w zgodzie z samym sobą, co prowadzi w konsekwencji do bycia szczęśliwym. Ma nadal wiele energii i ochoty do pracy w swoim zawodzie, co jest godne podziwu. Świetnie wygląda i ta energia jest widoczna na pierwszy rzut oka. Stwierdza, że do wykonywania zawodu aktora trzeba mieć pasję. Wspomina też swoje problemy zdrowotne, na szczęście były to tylko łagodne kłopoty ze strunami głosowymi i gardłem. Sprawia wrażenie osoby zadowolonej z życia, nie martwi się przyszłością, ani nie przeraża go starość. Wie, że jest osobą publiczną, ale to jest wpisane w jego zawód i nie sprawia perturbacji w jego życiu. Przyznaje, że sam lubi patrzeć na kobiety i uważa to za bardzo przyjemne przeżycie.
W wywiadzie mówi też o swoim ostatnim filmie „Liga nadzwyczajnych mężczyzn”, który kręcił w Pradze i znalazł tam dla siebie wiele magicznych zakątków. Film powstawał w okresie powodzi w roku 1997, ale dobrze zapamiętał solidarność, którą czuli całą ekipą z ludźmi w tych trudnych dla nich dniach. Czuje się spełniony życiowo i zawodowo, uwielbia szkocką whisky i na pytanie o podobieństwo do Bonda, odpowiada, że łączy ich tylko jedno- podobne poczucie humoru.
Więcej recenzji na temat Telva