Machina powróciła. Po wielu latach nieobecności na rynku, magazyn powraca w nowej szacie graficznej wraz z nową redakcją. Kiedy dowiedziałem się, że gazeta ta ma znów trafić do polskich kiosków byłem bardzo podekscytowany oraz ciekawy. Jednak z dniem, kiedy "przyszedł" do mnie numer zerowy ( przed premierą pierwszego numeru, rozsyłano chętnym numer zerowy ) całe podniecenie opadło. Zamiast niego czułem zawód oraz żal. Lecz pomyślałem, że dam szanse. Może nie będzie tak źle. No cóż...
Jak do tej pory ukazały
się 3 numery.
Machina jaką pamiętałem z młodych lat odeszła na zawsze. Przeminęła. Nie pozostał nawet cień tamtego okresu. "Tamta" miała niepowtarzalny klimat, zachwycała inteligentymi, ciętymi recenzjami i felietonami, powalała rewelacyjnymi wywiadami z największymi gwiazdami. Po prostu rewelacja!
"Ale to już było i nie wróci więcej..." jak mówią słowa piosenki. Dziś to już zupełnie inna bajka. Redaktorzy wykazują się niejednokrotnie arogancją, złośliwością a także prymitywizmem i chamstwem. Czasopismo zaczęło schlebiać plebejskim gustom społeczeństwa, które tylko czeka aż komuś się "dowali". Dodatko wciąż "idzie na łatwiznę" robiąc sobie banalne, często głupawe żarciki z obecnego prezeydenta.
Zniechęca równiez szata graficzna. Plastikowa, komiksowa, zbyt nachalna, ktzykliwa i agresywna. Nie podoba mi się!
Jedyne co można zapisać na plus, to podejmowanie różnorodnych tematów. Machina nie skupia się wyłącznie na muzyce. Pisze o teatrze, filmie, komiksie, fotografii, modzie itd. Inna sprawa, że teksty nie sa najwyższych lotów.
Tytułem podsumowania. Machina A.D. 2006 rozczarowuje. Jednak na pewno nikt nie przejdzie obok niej obojętny ( ja przechodzę z dużym niesmakiem ). I to jest jedna z niewielu jej zalet.
Michał Baniowski
Więcej recenzji na temat Machina