W "POLITYCE nr.33 Roman Kuźniar napisał "My mamy zegarki, oni mają czas". Tak to wygląda patrząc właśnie z perspektywy czasu.
Tam nikt nie wygrał i nie wygra, a nam Polakom jest bliskie powiedzenie "Kto szablą ....od niej ginie".
Jestem przeciętnym obywatelem ,mam też takie myśli i wiem jedno : w każdym sporze najlepsza jest rozmowa ,dogadanie się.
Tak też myśli wspomniany Roman Kuźniar: "Zastanówmy się, czy nie podjąć rozmów z talibami". Postawmy sprawę jasno: talibom trzeba oddać część władzy i przekonać do tego zachodnią opinię publiczną.
Nie musimy być posłańcami Amerykanów. Oni w Iraku my też. Wybrali się do Afganistanu, my za nimi. Po co? I z czym?
Na obchody rocznicy II wojny światowej przysyłają delegację 3 a może i 4 rzutu. Ignorują nas. Wiz nie mają zamiaru uchylić.
Czy Ameryka zdaje sobie sprawę ,że w Afganistanie zginęło już więcej żołnierzy niż w pamiętnym 11 września 2001 roku wynosiła liczba ofiar zamachu. W dodatku konflikt w Afganistanie destabilizuje Indie i Pakistan a to są panstwa posiadające broń atomową. Talibowie bawią się w kotka i myszkę. Gdy wojska koalicji doprowadzą do stabilizacji jednej prowincji oni udają się do innej, by po czasie znowu wrócić i narobić zamieszania. Przy okazji giną cywile, dzieci ,kobiety i w imię czego?
Zachód tą wojnę przegrywa. Tłumaczenie ,że po drodze buduje się szkoły, przedszkola ,szpitale, pomaga ludności do niczego nie prowadzi. To można robić na odległość , bez karabinów a wyciągniętą ręką z pomocą.
O tym informuje cudownie napisany artykuł ,którego autorem jest Klaus Bachmann, profesor politologii Uniwerytetu Wrocławskiego i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, prezes zarządu Fundacji na rzecz studiów Europejskich /FEPS/.
Warto sięgnąć po "POLITYKĘ" nr.34 z dn 22.sierpnia br., ten artykuł ukazuje bezsens prowadzonej wojny. Czy rodziny naszych żołnierzy mają żyć w ciągłym niepokoju o swoich bliskich?