Historia. Przez pierwsze miesiące wojny niemiecko-sowieckiej Rosjanie padali jak muchy. Na jednego zabitego
Niemca przypadało 20 rosyjskich trupów, mimo ogromnej przewagi Związku Sowieckiego w ludziach i sprzęcie. Już w ciągu dziewięciu dni wojny sowieccy dowódcy dysponowali
5 milionami żołnierzy, ponadto
ZSRR miał trzykrotną przewagę w czołgach, dwukrotną w samolotach oraz produkował kilkakrotnie więcej – niż Niemcy wraz z sojusznikami – innego sprzętu wojskowego. Mało tego – Rosjanie mieli do dyspozycji sprzęt wysokiej jakości, ich czołgowi T-34 (mieli ich do dyspozycji 1475) nie dorównywał żaden czołg niemiecki.
Dlaczego więc latem 1941 r. ich armie były w rozsypce ? Marek Sołonin, młody historyk rosyjski w książce pt. “22 czerwca 1941" twierdzi, że powody były dwa: skrajna nieudolność
dowódców i brak woli walki. Według Katherine Merridale (“Woja Iwana. Armia Czerwona 1939-1945"), brytyjskiej historyczki mięso armatnie Armii Czerwonej stanowili przede wszystkim młodzi chłopcy wywodzący się z kołchozów, którzy nienawidzili władzy radzieckiej, za to, że okradła ich rodziców z wszelkiej własności. Nie ufali oni politrukom, nie wielbili Stalina, na ogół nie z jego imieniem na ustach ruszali – o ile im się to w ogóle zdarzało – do ataku. Dezercja całych oddziałów była na porządku dziennym. Wielu porzucało broń i uciekało do domu. Do niewoli trafiła wprost niewiarygodna liczba czerwonoarmistów – 2-3 miliony. Niemcy nie byli przygotowani na taką liczbę jeńców, stąd m. in. wielki głód w obozach jenieckich.
Niekompetencja sowieckich dowódców, odwlekanie strategicznych decyzji, oportunizm i brak szacunku życia własnych żołnierzy połączone z niechęcią zwykłych wojaków do walki - którzy byli źle karmieni i byle jak odziani (karabiny na sznurkach, rozlatujące się buty) -spowodowały, iż sowieckie wojsko przypominało gromady przerażonych ludzi, pragnące jak najszybciej uciec z wojennego piekła. Wbrew pozorom nie było to jednak oznaką tchórzostwa. Po prostu zabrakło charyzmatycznych dowódców z inicjatywą, którzy byliby w stanie zapanować nad bałaganem. Po stalinowskich czystkach do władzy w armii doszedł najgorszy sort oficerów: beztalencia z awansu, prymitywni tyrani bez autorytetu wywodzący się wprost “z pradawnego świata wsi". Brak umiejętności nadrabiali brutalnością. Choć znalazły się wśród uzdolnione jednostki, w skali makro, jako krzewiciele ducha bojowego, wypadali fatalnie. Wśród żołnierzy kołchoźników nie zabrakło też takich, którzy wydarzenia z lata 1941 r. interpretowali, nie bez satysfakcji, jako kres znienawidzonej władzy radzieckiej. I dużej mierze niespotykanej brutalności Niemców na Wschodzie (wojna totalna) Związek
Sowiecki może “zawdzięczać" rozbudzenie woli walki w swoich żołnierzach. Źródło: Witold Gadomski,
Iwan idzie na wojnę, “Gazeta Wyborcza" 9-10 lutego 2008.