Jakie jest największe odkrycie archeologiczne na Bałtyku? Od niedawna zdecydowanie jest to
wrak XVIII- wiecznego żaglowca.
Położony na wysokości Łeby, tylko 40 metrów pod wodą, na piaszczystym dnie okręt, jest doskonale zachowany. Jego konstrukcja bardzo przypomina okręt legendarnego Jamesa Cooka. Jak doszło do tego wspaniałego odkrycia? Podobno wszystko zaczęło
się od zwykłej deski, wyciągniętej przez wędkarza. Sczerniałe dębowe drewno wyglądało na bardzo stare. Wkrótce deska trafiła do badań dendrochronologicznych, a dr Marek Krąpiec, orzekł, iż owe drewno na pewno nie pochodzi z terenów Polski ani najbliższych okolic i ma ponad 250 lat. Postanowiono odnaleźć
wrak. Niestety wędkarz, który wyłowił deskę nie potrafił określić miejsca, w którym wyłowienie miało miejsce. Tak, więc sprawa wyglądała beznadziejnie, jako, że nikt nie podejmie się przecież przeszukania całego Bałtyku. Jednak szczęście dopisywało przyszłym odkrywcom. W zamian za wycięcie starej sieci wkręconej w śrubę kutra, otrzymali oni mapę zaczepów (mapa punktów, w których zdarzało się zaczepiać siecią o coś leżącego na dnie). Zaczęto przeszukiwanie Bałtyku. Przez długie miesiące nic nie wskazywało na to, że poszukiwania przyniosą oczekiwane rezultaty. Jednak późną jesienią nurkowie natrafili na coś, co mogło przypominać ten wrak. Niestety, w dalszych odkryciach przeszkodziła pogoda i mroźna zima. Tak, więc dalsze prace rozpoczęto dopiero na wiosnę. Gdy z Łeby wyruszyła ekipa poszukiwawcza pogoda jeszcze nie dopisywała, jednak im dalej od brzegu zmieniała się. Po dotarciu na miejsce wskazywane przez tzw. mapę zaczepów, nurkowie wskoczyli do wody. Po raz kolejny mieli szczęście i już po kilku godzinach poszukiwań, oczom nurków, ukazał się potężny wrak żaglowca. Jego ogromne rozmiary i specjalna budowa sugerują, że statek mógł być skonstruowany do pływania po burzliwych wodach północy. Jedyną zniszczoną częścią statku była rufa- prawdopodobnie zahaczona została przez sieć. Kolejne dni poszukiwań dążyły do ustalenia informacji o okręcie. Naukowcy, twierdzili, że jest to statek brytyjski. Wyjaśniła się też tajemnica ładunku. Statek przewoził olbrot, czyli wosk z oleju czaszki kaszalota, używany niegdyś do produkcji kosmetyków i świec. Można też przypuszczać po jego załadunku, że płynął on z zachodu na wschód. Odkrycie na Bałtyku jest tym bardziej intrygujące i sensacyjne, dlatego, że zachował się prawie cały wrak statku, podczas gdy przy innych odkryciach znajdowano tylko kilka desek. Są już plany dotyczące okrętu. Naukowcy sugerują, że dobrze byłoby w tym miejscu zakotwiczyć wielką boję i otworzyć podwodny rezerwat archeologiczny. Najpierw jednak należy przepadać i ochronić cały wrak.