Produkcja: Polska, 1981 rok
Reżyseria: Stanisław Bareja
Scenariusz:
Stanisław Bareja, Stanisław Tym
Zdjęcia: Zdzisław Kaczmarek
Muzyka: Jerzy Derfel
Obsada: Stanisław Tym, Barbara Burska, Krzysztof Kowalewski, Jerzy Bończak, Christine Paul-Podlasky, Bronisław Pawlik
„Miś” to
film kultowy, który oglądają z dużym upodobaniem młodzi widzowie, nie znający z autopsji komunizmu. Jest to kapitalna komedia, pokazująca z groteskowym zacięciem i z kolorowym humorem szarości, paradoksy i absurdy, jakie wykształcił PRL-owski system.
Prezes Ochódzki (Stanisław Tym), działacz sportowy, wybiera się do Londynu. Jednak nie może przekroczyć granicy, gdyż w jego paszporcie brakuje kilku kartek. Ochódzki podejrzewa byłą żonę Irenę (Barbara Burska), że to jej sprawka. Zrobiła to, by nie mógł wyjechać i wyjąć z banków w Londynie zdeponowanych tam ich wspólnych pieniędzy. Ochódzki jednak nie poddaje się, wytęża cały swój intelekt, wykorzystuje wszelkie znajomości, aby zdobyć dla siebie inny paszport. Odbywa się szalony wyścig ex-małżonków po fortunę.
Ta historia bezpardonowej walki o zdobycie kasy posłużyła scenarzystom za kanwę do pokazania smakowitych historyjek dotyczących obyczajowości ówczesnych bonzów i służących im „piesków”. Przedstawiona w filmie codzienność PRL-u obnaża demoralizację i upodlenie społeczeństwa polskiego. Ludzie z bezmyślnością i rezygnacją poddają się chorym układom, zależnościom – absurdalne sytuacje przyjmują za normalne i zwykłe. Tylko talent Stanisława Barei mógł wydobyć z tego przecież smutnego obrazu takie ilości humoru i znakomitej zabawy.
Kreacja Stanisława Tyma, który gra podwójną rolę – prezesa Ryszarda Ochódzkiego i jego sobowtóra, Stanisława Palucha – jest rewelacyjna. Świetnie prezentuje się jako działacz, prezes klubu sportowego "Tęcza", którego była żona związała się dygnitarzem partyjnym i bezwzględnie wykorzystuje nowe koneksje, by wyczyścić byłego z całej kasy. Zabawny i wzruszający jest jako naiwny węglarz Paluch, nieświadom intrygi, w jaką został uwikłany. Tym bardziej należy docenić talent Tyma, że ten znany satyryk i aktor pozostaje przez cały film Stanisławem Tymem.
Wiele powiedzeń z "Misia" przeszło do języka potocznego. Są wielbiciele, którzy znają na pamięć listę dialogową z tego filmu.
Coś jest w „Misiu” tak urzekającego, że można oglądać ten film w nieskończoność, bawiąc się za każdym razem znakomicie.