Grizzly Man/Film/Dokument. Rok produkcji: 2005. Reżyseria: Werner Herzog. Obsada” Timothy Treadwell. Gdzieś, w którejś z
recenzji filmu natknąłem się na zdanie - ...jest to film o człowieku, który chciał stać się niedźwiedziem. Mimo póz, które przyjmował Treadwell w czasie trwania filmu a które niejednokrotnie działały mi trochę na nerwy, mimo dużej dozy promowania i reklamowania własnej postaci co także momentami „zniesmaczało” mnie trochę, sądzę, iż Treadwell nie chciał stać się niedźwiedziem – on nim po prostu był ! Mam siedmioletniego kota z którym przyjaźnię się od lat. W związku z tym, że mieszkam na granicy rezerwatu przyrody a kot żyje sobie w zgodzie z florą, fauną i ze mną, przynosi mi nierzadko upolowane przez siebie myszy i albo kładzie je na wycieraczkach przy wejściach do domu albo przy moich stopach jeśli akurat zajęty jestem czytaniem w ogrodzie. Mój kot, który całkowicie uznaje moje przywództwo i myśli, że i ja jestem kotem cieszy się zapewne faktem, że podnoszę mysz z ziemi i ją ....zjadam! Nie, nie, już Państwa uspakajam – robię to tak zręcznie, że tylko mój kot sądzi, iż ją zjadłem (być może nieraz myśli też tak moja żona!?). Dopełniam naturalnie później procedur higienicznych ale jeszcze przedtem głaszczę i dotykam mojego małego przyjaciela dziękując mu za jego dar. Wtedy przez
chwilę czuję się też kotem i jest mi z tym naprawdę dobrze. Sądzę, że Treadwell był niedźwiedziem tyle, że będąc niedźwiedziem czy kotem trzeba kontrolować cały czas sytuację żeby nie wypaść z roli. Bycie niedźwiedziem jest zdecydowanie trudniejsze niż bycie kotem chociażby ze względu na rozmiary obu zwierząt. Za chwilę nieuwagi właśnie, za chwilę okazania niedźwiedziowi swojej słabości, za chwilę, w której
niedźwiedź zrozumiał, że Treadwell nie ma wcale takich ”jaj” jakie chciałby mieć, za tę chwilę w konfrontacji człowiek-zwierzę człowiek zapłacił cenę najwyższą – cenę życia! Film wspaniały, o wspaniałych zwierzętach i wspaniałym człowieku! Gorąco polecam !