Nie zawsze błąd lekarza jest przyczyną niepożądanych skutków zabiegów i operacji poprawiających wygląd. Najczęściej skutki
te wynikają z samej metody. Gdy się skórę tnie to powstaje blizna, a robiąc zastrzyk można zrobić siniaka. Nie ma zabiegów pozbawionych ryzyka.
Im więcej daną metodą można uzyskać ,tym większe jest ryzyko efektu niepożądanego. Np. ryzyko powstania przebarwień czy blizn przy zabiegu laserowym lub peelingu chemicznym dotyczy zabiegów z szybkim efektem działania.
Należy przede wszystkim być rozważnym.Czasem nie warto robić liftingu, bo może się okazać,że ogólne „koszty”-czas rekonwalescencji, ból, wydane pieniądze i reakcje bliskich- nie były warte rezultatu.
W przypadku zabiegów dermatologii estetycznej, które poprawiają wygląd w mniejszym niż chirurgia stopniu i na ogół nietrwale, ryzyko jest znacznie mniejsze. Np. zabiegi usuwania zmarszczek botuliną wykonywane są od ponad 15 lat, kwasem hialuronowym-od dziesięciu. Na temat ych zabiegów wiadomo już tak wiele,że ryzyko nieoczekiwanego powikłania jest minimalne.
Wśród dermatologów na świecie złą opinię mają preparaty tzw. stałe lub półstałe pozostające w skurze na zawsze. Powikłania po nich-trwały obrzęk, zaczerwienienie lub trudne do usunięcia guzki- zdarzają się dużo częściej niż po wypełnieniach wchłaniających się i bywa, że pokazują się dopiero po paru latach od zabiegu.Ponadto materiały półstałe nie korygują zmarszczek na zawsze i bywa , że nawet po kilku latach preparat przesuwa się lu źle „wpisuje” w zmienione rysy twarzy.
Maria Noszczyk - dr. nauk med.,
dermatolog, kosmetolog