W Gazecie Wyborczej przeczytałem ciekawy artykuł o homeopatii. Sposób produkowania najpopularniejszego środka jakim jest
oscillococcinum polega na dodaniu kropli leku do 99 kropli wody, a następnie dodaniu do kropli tego roztworu znowu 99 kropli i tak dalej aż 200 razy. Ostateczny roztwór zawiera praktycznie samą wodę, dodaje się do niej cukier, a wodę odparowuje. Homeopaci sądzą, że nie ma znaczenia fakt praktycznego zniknięcia leku, gdyż jego pamięć zachowują cząsteczki wody i następnie przekazują do cząsteczek cukru, zmieniając jego strukturę. Nie stwierdzono jednak tego w żadnych badaniach naukowych. Homeopaci twierdzą, że nie ma potrzeby dowodzić skuteczności leku jeśli on działa. Problem w tym, że nie udało się tego potwierdzić w żadnym metodologicznie poprawnym badaniu naukowym. Trzy lata temu opublikowano badania naukowe realizowane w 220 programach naukowych, w wyniku których nie znaleziono żadnego dowodu na skuteczność tych leków. Tymczasem w Polsce 70 procent dorosłych przynajmniej raz korzystała z takiego leku, przy czym leki te są dość drogie. Jedyną ich zaletą jest to, że nie mają działań ubocznych ale takie nie występują również przy powstrzymywaniu się od stosowania jakichkolwiek leków. W Stanach Zjednoczonych lekarzom nie wolno wypisywać tych leków. W Polsce dla produktów homeopatycznych nie wymaga się dowodów ich skuteczności terapeutycznej. Naczelna Rada Lekarska uważa, że homeopatię należy zaliczyć do nienaukowych metod medycyny alternatywnej, uważa również, że lekarz przypisujący te leki narusza kodeks etyki lekarskiej. Przekonanie o skuteczności homeopatii może więc płynąć tylko z wiary a nie siły racjonalnych argumentów.