Apteka Pana Boga jest bardzo znaną książką w wielu krajach, o czym świadczyć może przetłumaczenie
jej na 10 języków i kilka milionów sprzedanych egzemplarzy. Autorka jest zielarką, niewątpliwie zioła nie mają przed nią tajemnic. Jej opracowanie ma charakter popularny, trochę amatorski. To osoba skromna. Wszak sama pisze, że jej uwagi, porady, spotkały się z zarzutami profesjonalnej medycyny . To nic dziwnego. Maria Treban nie jest autorytetem naukowym, ma natomiast duże doświadczenie w stosowaniu kuracji ziołowych. Opisuje bardzo dokładnie 30 gatunków
roślin leczniczych i zachęca do ich zbioru. Wiele
uwagi poświęca właściwościom niektórych roślin leczniczych, ale te opisy czasami nie są zgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej. Dotyczy to na przykład jemioły lub tasznika. Niektóre stwierdzenia są kontrowersyjne, a przykładem może być żywokost lub lepiężnik. Ale mimo tego książka jest pozycją wartościową, bowiem autorka ma ogromną
wiedzę i doświadczenie, a jej uwagi i sugestie mogą wzbogacić klasyczną medycynę. Jedno tylko nie budzi wątpliwości. Książka Marii Treban nie może stanowić podręcznika do leczenia się we własnym zakresie , zwłaszcza gdy mamy do czynienia z poważnymi dolegliwościami. Nie mam
zamiaru stawiać omawianego opracowania na piedestale, nie mam zamiaru go też potępiać. Po prostu wśród książek zielarskich jest ono ewenementem. Maria Treban jest zielarką - praktykiem. Wierzę, że wielu ludziom pomogła. Przekazała w swej książce zielarską wiedzę swojego życia. Mam wrażenie, że książka warta jest, aby poważnie rozpracowali ją naukowcy, oddzielili ziarno od plew, jeśli oczywiście są, może wtedy wiedza Marii Treban będzie w pełni służyć chorym, bowiem dziś nikt nie wątpi, że w ziołach tkwi potężna siła, wciąż jeszcze nie zaprzęgnięta w służbę ludzkości.
Więcej streszczeń na temat Apteka Pana Boga