Sesja to dla większości
studentów czas wielkich nerwów i nieprzespanych nocy.Zupełnie niepotrzebnie! Dwunastogodzinne ślęczenie nad książkami, picie 8 kaw dziennie i wkuwanie wszystkiego "na blachę" napeno noe pomoże nam zdać! Po kilku dniach takiej pseudonauki jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni i zdekoncentrowani. W głowie mamy mentlik i pojawia się to dziwne uczucie "nic nie umię".
Jak to zrobić, żeby zdać i się nie narobić? Każdy powinien opracować swój własny system nauki- jedni wolą w nocy,
inni nad ranem, jedni robią
notatki, inni czytają książki... Podczas nuki języków obcych rzeczą bardzo pomocną jest wyszukiwanie synonimów do słów polskich, zbliżonych do słów o tym samym znaczeniu w języku obcym.Oprócz tego można robić karteczki- z jednej strony słówko, z drugiej polskie znaczenie. Historia lubi zkolei skojarzenia- wystarczy, robiąc notatki opracować własny "kod", i przenieść go pozniej na kartkę( np. rysunek korony, imię władcy, data- oznacza, że król taki a taki został koronowany w tym roku; jesli dodamy krzyżyk- umarł w tym roku) Władców można rozpisywać w postaci drzewa genealogicznego. Najlepiej jest uczyć się powiązując fakty, szukać zależności między nimi- coś wynika z czegoś. Nigdy też nie wkuwajmy wszystkiego- selektywna nauka jest najskuteczniejsza. Co 3/4 godz róbmy krótki odpoczynek.
Jedzmy orzechy i czekoladę, wspomagają procesy pamięciowe, ale nie przejadajmy się!! A tuż przed egzaminem powtórzmy to, co umiemy, to doda nam pewności siebie.
POWODZENIA!!!