Przykładem niech będzie chociażby kryzys kubański, w którego zażegnaniu istotny wkład wniósł ówczesny sekretarz generalny ONZ U Thant, który w ostatnich dniach października 1962r. rozpoczął rokowania mediacyjne z trzema stronami konfliktu (tzn. U.S.A., ZSRR oraz Kubą). Było to wielkim osiągnięciem, jednak osiągnięto to kosztem wzajemnego wetowania przez obydwie strony rezolucji Rady Bezpieczeństwa, które to mogłyby zażegnać niejeden konflikt o charakterze regionalnym. Po rozpadzie ZSRR i Układu Warszawskiego organizacja stała
się bardziej operatywna i efektywna. Bardzo szybko zaaprobowano sankcje przeciwko Irakowi Sadama Husajna, przeprowadzono pod auspicjami U.S.A. operację Pustynna Burza (1991r.), która to spowodowała odbicie Kuwejtu z rąk Irakijczyków. Niewątpliwie pół wieku to czas podsumowań, z drugiej zaś strony powinna odbyć się poważna dyskusja na temat przyszłości świata i roli ONZ w tym nowym, jakże innym od tego, w którym zakładano organizację układzie geopolitycznym. Współcześnie największe porażki Narodów Zjednoczonych to według mnie: kolejna wojna Izraela z Hezbollahem (praktycznie z Libanem) oraz brak chętnych do wysłania swoich kontyngentów w ramach misji stabilzacyjnej. Drugim niewypałem ONZ wydaję się być fiasko rozmów z Iranem w sprawie zaprzestania prac, mających na celu konstrukcję bomby atomowej. Sankcję nakładane na Teheran są raczej symboliczne, a widmo globalnej
wojny arabsko – izraelsko – amerykańskiej wciąż istnieje, chociaż może ostatnio trochę przycichło. Jest to jednak spokój pozorny i tylko szybkie i konsekwentne działania m.in.: właśnie ze strony ONZ mogą sprawić by był to pokój trwały a nie jedynie cisza przed nadciągającą burzą. Według mnie istotnym problemem, stojącym na przeszkodzie poprawie skuteczności działania samej instytucji jest chociażby skład Rady Bezpieczeństwa, w której to brakuję takich światowych gigantów jak Niemcy czy Japonia. Należy zawsze pamiętać o tym, dlaczego, działająca w dwudziestoleciu międzywojennym poprzedniczka ONZ, Liga Narodów nie zdołała zapewnić światu pokoju. Ludzkość powinna uczyć się na swoich błędach i wyciągać z nich konstruktywne wnioski. Chociaż wydaję się, że mając U.S.A. i Rosję w swych szeregach ONZ posiada wszystkie niezbędne do utrzymania międzynarodowej równowagi i stabilności instrumenty to jednak nieobecność wymienionych wyżej państw jest niepokojąca i ukazuję całą organizację w niezwykle konserwatywnym świetle, jako instytucję skostniałą i stanowiącą, w obecnym kształcie relikt czasów zimnej wojny. Istotny wydaję się być tutaj autorytet samego sekretarza generalnego ONZ, którego to traktować można jako swoistą wizytówkę całej organizacji. Pierwszym niezwykle kontrowersyjnym przywódcą Narodów Zjednoczonych był sprawujący tą funkcję w latach 1953-1961 szwedzki polityk i ekonomista Dag Hammarskjold. Działał on w okresie schyłku zimnej wojny i lawinowo rozwijającego się procesu dekolonizacji. Był oskarżany przez U.S.A. i ZSRR o ambicje przewodzenia światem. Zginął w katastrofie lotniczej na pograniczu Kongo (Zair) i Rodezji (Zimbabwe), kiedy to udawał się na inspekcję oddziałów ONZ podczas wojny domowej w Kongo. Chodziło tu mianowicie o secesję Katangi w 1961r. W uznaniu zasług dla pokoju światowego został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Kurt Waldheim z kolej, będący sekretarzem w latach 1972-1982 ze względu na służbę w Wehrmachcie na Bałkanach, podczas II wojny światowej, był oskarżany przez organizację żydowskie o współudział w holocauście. Ostatni przywódca ONZ Kofi Annan również nie należał do osób kryształowo czystych, bowiem jego syn zamieszany był w dużą aferę korupcyjną związaną z działalnością samej instytucji Zjednoczonych Narodów. Pozostaje mieć, zatem nadzieję, że sprawujący od 1 stycznia tego roku południowokoreański sekretarz generalny Ban Ki Mun zdoła udźwignąć brzemię odpowiedzialności i po raz kolejny nie skompromitować tej tak wydawałoby się potrzebnej współcześnie instytucji. Ale czy nawet najlepszy dyplomata zdoła rozwiązać konflikty ciągnące się od dziesiątek lat?, takie jak ciągłe starcia na Bliskim Wschodzie, wojny domowe w środkowej Afryce, nieprzestrzeganie praw człowieka w Chinach, Korei Płn., Rosji czy w końcu przezwyciężyć skrzętnie ukrywaną nienawiść aspirującej do bycia godnym następcą ZSRR Wspólnoty Niepodległych państw czy dążącego do jawnej konfrontacji świata muzułmańskiego. Postawione tu pytanie wydaję się więc, niezwykle retoryczne.
Więcej streszczeń na temat ONZ - dotychczasow sukcesy cz.II ostatnia