.
NATO - Prawa i obowiązki cz.III ostatnia
Powered by Profi-Lingua
Zasadniczym gwarantem bezpieczeństwa powinien pozostać Sojusz Północnoatlantycki, który zbierał doświadczenie przez
ponad 50 lat. ONZ nie była w stanie samodzielnie przeprowadzić skutecznej operacji na Półwyspie Bałkańskim, jak też nie miała nic do zaoferowania w przypadku działań prowadzonych w Afganistanie. Siły antykryzysowe natomiast są jedynie w stanie realizować pierwszy typ misji petersberskich, czyli ratowanie rozbitków, lub niesienie pomocy w przypadku klęsk żywiołowych. W przypadku otwartego konfliktu, jeszcze długo potrzebne będą pomoc i środki NATO. Polska powinna popierać komplementarność, a nie konkurencyjność misji europejskich i natowskich.
Według mnie NATO, chociaż często uosabiane i mocno skorelowane z interesami Stanów Zjednoczonych powinno mimo wszystko otrzymać większe prawo do ingerencji zbrojnej w tzw. zagrażających międzynarodowemu pokojowi państwach z kilku względów. Po pierwsze Polska należy do Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego i w naszym interesie leży konsekwentne powiększanie zakresu możliwości wszystkich instytucji, których jesteśmy członkami, gdyż w pewnym stopniu zwiększa to moc i znaczenie Rzeczpospolitej na arenie międzynarodowej. Po drugie jak doskonale wiemy z doświadczenia nie opowiadanie się po żadnej ze stron nie zawsze skutkuje neutralnością (przykład polityki zagranicznej prowadzonej za czasów II Rzeczpospolitej, dyplomacja Józefa Becka). W naszym przypadku, uwzględniając położenie geopolityczne i zaszłości historyczne powinniśmy postawić na trwały i silny związek ze Stanami Zjednoczonymi, chyba, że chcemy powtórki z czasów Związku Radzieckiego, do którego to sfery wpływów zostaliśmy siłą wciągnięci. W pierwszym zdaniu Traktatu Waszyngtońskiego czytamy, że Strony traktatu są zdecydowane ochraniać wolność, wspólne dziedzictwo i cywilizację swoich narodów, oparte na zasadach demokracji, wolności jednostki i praworządności. Oczywiście polityka bezpieczeństwa i obrony nadal pozostaje w kompetencji naszych konstytucyjnych władz, realizujemy własne narodowe interesy bezpieczeństwa, ale w ramach północnoatlantyckiego systemu sojuszniczego współdziałania i solidarności. W tym sensie wspieramy wysiłki międzynarodowej społeczności zmierzające do umocnienia bezpieczeństwa nie tylko w Europie, ale i na świecie. W wyniku zakończenia zimnej wojny zmalała naturalnie groźba wybuchu wojny globalnej i niebezpieczeństwo konfliktu ogólnoeuropejskiego, a niepodległy byt chociażby Polski nie jest zagrożony. Nie trudno jednak spostrzec, że współczesny świat jest zaskakujący, nieuporządkowany i wielu może czuć się w nim niepewnie. Aktywizacji uległy liczne ogniska konfliktów, dotąd hamowane konfliktem supermocarstw i związanych z nimi państw. Tym samym komfort psychiczny zapewnia nam jedynie członkostwo w Sojuszu, zmniejszające groźbę agresji przede wszystkim poprzez zwielokrotnienie czynnika odstraszania, bo każdy potencjalny agresor musi liczyć się z możliwością solidarnej reakcji całego paktu. Wszystkie rozpatrywane tu kwestie powinny mieć według mnie związek z polskim interesem narodowym, gdyż w przeciwnym razie mogłyby one wydawać się nieuzasadnione do tak szczegółowego rozpatrywania. NATO to w dużej mierze Stany Zjednoczone, ale Pakt Północnoatlantycki to przede wszystkim struktura zrzeszająca także Polskę. Jest ona jej istotnym elementem dopóty, dopóki nasi rodacy przelewać będą krew w egzotycznych krajach, setki mil od domu i najbliższych. Rzeczpospolita to istotny element układanki międzynarodowego pokoju nie tylko, że względu na męstwo i heroizm jej rodaków, ale rozumując bardziej pragmatycznie głównie z powodu położenia geopolitycznego. Korzystnego i niekorzystnego jednocześnie. Szczególnie ostatnio, kiedy to Polska wspólnie z Czechami znajduję się w kręgu zainteresowań U.S.A. dotyczącymi budowy na naszym terytorium wyrzutni rakiet, stanowiących w przyszłości istotny element amerykańskiej tarczy rakietowej. Konkluzje tu zawarte mogą, co prawda wydawać się bardzo optymistyczne, lecz niestety nie są one takie do końca. Z jednej strony naturalne jest, że we współczesnym świecie zrobienie czegoś samodzielnie jest bardzo trudne nawet dla potężnych państw a co dopiero dla naszego, niewielkiego i dopiero rozwijającego się kraju. Jednak odnoszę niepokojące wrażenie, że Rzeczpospolita będąc przez prawie pół wieku po II wojnie światowej zakuta w łańcuchy socjalizmu, oswobodzona z nich zapomina o zdrowym rozsądku i być może zbyt pochopnie przyjmuję wszelkie zachodnie nowinki. Jeśli władze naszego państwa nie wypracują swojej drogi do zaistnienia na arenie międzynarodowej, nie znajdą swoistego aurea mediocritas, i popadać będą z jednej skrajności w drugą to nigdy nie staniemy się krajem mocnym i silnym, a być może właśnie dzisiaj mamy ku temu niepowtarzalną okazję.
Opublikowano dnia:
czerwca 14, 2007
Więcej na temat Stosunki międzynarodowe
Więcej streszczeń autorstwa MASTERR
More