26 marzec 2000 roku. Niecałe trzy miesiące temu Borys Jelcyn oficjalnie zrzekł się stanowiska
prezydenta Rosji. Nową głową państwa zostaje Władimir Putin, wcześniej urzędnik administracji Jelcyna, pułkownik KGB i szef FSB.
Jego kadencja trwała, i trwa nadal, 8 lat.
2 marzec 2008,
wybory nowego przedstawiciela super mocarstwa. Według statystyk grubo ponad połowa narodu poszła tej niedzieli do urn (69,65%). Według statystyk, niemal wszyscy głosujący poparli niejakiego Dimitrija Miedwiediewa, do tej pory zawsze w cieniu; lojalnego adiutanta Putina,
teraz przyszłego cara. Jednak gdy spojrzeć na to szerszym okiem, na horyzoncie nie widać było nikogo kto bardziej pasowałby do roli ''Putin reaktywacja''. W istocie, poparcie kandydatury Miedwiediewa przez prezydenta, szybko zaowocowało rewanżem i obietnicą stanowiska premiera Rosji. Niewątpliwie zaletą Miedwiediewa jest doświadczenie. Od niemal dwóch dekad związyny przyjaźnią
ze swoim mentorem, nie wygłaszającym pod jego adresem słowa krytyki, kompanem. Kto wie kto teraz zrobił komu przysługę. Ktoś mógłby powiedzieć, że mianowanie Putina premierem to zbytek łaski, gest ze strony Miedwiediewa, jednak biorąc pod uwage historię, telewizje, w której to Dimitrij pojawiał się 6x więcej niż reszta kandydatów podczas całej kampanii... już nie tak łatwo ocenić co, kto, komu daje.
Tak więc, dominacja
starej dekady, skorumpowanych biurokratów jeszcze się nie skończyła i nie skończy. Jedynie różnice charakteru Miedwiediewa i Putina dają rzucają troche światła na lepszą przyszłość Rosji. No i przecież początki kadencji dzisiejszego prezydenta również przebiegały pod dyktando starej władzy, wszyscy wiemy jak tyo potoczyło się dalej. Może historia się powtórzy także i tym razem.
Więcej streszczeń na temat Rosja, wybory zgodnie z planem