25 lutego w TVP2 około godz. 21;00 do telewizji publicznej po wielu latach nieobecności, a wreszczie w ogóle
do "pierwszej ligi" mediów elektronicznych
powrócił znany i popularny prezenter publicystyczny
Tomasz Lis. Jego program nie był zbyt imponujący, moim zdaniem
lepiej prowadził
"Co z tą Polską?" na Polsacie, może to kwestia gustu, a może tylko powierzchowne wrażenie, uzasadnione długą tradycją oglądania jego poprzedniego telewizyjnego show.
W każdym bądź razie przez kilka miesięcy nieobecności pan Tomasz Lis prowadził, znacznie mniej oglądany, bo nie rozpowszechniony, nie tak spopularyzowany, co nie oznacza, że gorszy czy mniej chętnie odwiedzany przez
"gwiadzy polityki" program
"Co z Polską?", umieszczony na jednej ze stron internetowych.
W pierwszym odcinku wystąpiło, "wzięło udział" czterech gości, a mianowicie, Andrzej Wajda (wideorozmowa z Los Angeles), były, były
premier Kazimierz Marcinkiewicz (spec od politycznego wizerunku, a może lepiej powiedzieć doskonały przykład dopracowanego wizerunkowo polityka), eks premier Jarosław Kaczyński oraz obecny marszałek sejmu pan Bronisław Komorowski.
Po tym programie odniosłem wrażenie, jakbym to wszystko co widziałem i usłyszałem znał już na pamięć. Pan
Andrzej Wajda dziękował publiczności za "wkład" tzn. za frekwencje na salach kinowych i poparcie, przynajmniej dużej części społeczeństwa dla jego produkcji. Pan
Kazmierz Marcinkiewicz, po raz kolejny starał się zaimpnonować widowni swoją "otwartością" i "szczerością", co wczoraj nie do końca mu się udawało, ale może to tylko moje subiektywne odczucie. Prezez Prawa i Sprawiedliwości były premier pan
Jarosław Kaczyński kontynuował swój monolog na temat
budowy "IV RP" oraz ataku mass mediów na jego osobę, i jego środowisko. Zaznaczył jednak, że jeszcze wróci do władzy. Pan
Bronisław Komorowski z kolej, który był ostatnim gościem pana Tomasza Lisa standardowo "lekko krytykował" opozycję (patrz: szczególnie PiS, i wystąpienie byłego premiera - L.K.). Opowiadał o tym, że lepiej mniej a lepszych niż wiele złych czy niepotrzebnych ustaw przygotowywać.
Pan Tomasz Lis pytał też mieszkanców Warszawy, o to
jak oceniają "studniówkę" premiera Donalda Tuska ? (choć wg mnie w 100-dniówce chodzi o liczbę dni do końca, tzn. do matury a nie od początku . Sympatię Polaków były różne, choć "standardowo" ludzie młodzi powtarzali slogany typu, "wszystko lepsze niż PiS", co moim zdaniem nie jest do końca sprawiedliwe czy obiektywne, ponieważ zapatrzenie, zaufanie w PO, czy w jakąś inną partię bez pokrycia w działaniu polityków, w których się ufa, może się skończyć jeszcze gorzej, i to znacznie niż miało to miejsce w przypadku poprzedniej ekpiy rządowej. Bowiem,
"im wyżej się stoi, tym boleśniejszy może być upadek".Bardzo ciekawy wydał mnie się natomiast program panów
Andrzeja Morozowskiego i
Tomasza Sekielskiego (absolwenta zresztą mojego wydziału), który to był już 100 wydaniem
"Teraz My". Gość był inny niż zazwyczaj, nie było kłótni pomiędzy zaproszonymi, awantur politycznych, był człowiek, który kiedyś dużo znaczył, a który teraz być może wywoła nie jedno "trzęsienie ziemii" swoimi zeznaniami i poprzez wywiady udzielone w mass mediach. Pan
Marek Dochnal bo o nim mowa, niegdyś "wielki lobbysta", choć on sam nie lubi takiego sformułowania to człowiek nadzwyczaj inteligentny i opanowany. Postać, po kilkoma względami podobna do
Michaiła Chodorkowskiego, skazanego przez reżim prezydenta
Puttina. Nie będę się rozpisywał o tym co powiedział, przyjaciel wielu wpływowych ludzi i jakie ciekawy wątki ujrzały światło dzienne. Nie napiszę o zamieszaniu wielu polityków, paru dziennikarzy czy
o adwokacie, który rzekomo miał być współpracownikiem ABW. Nie zrobię tego z dwóch względów. Po pierwsze spieszę się na WPiA UW, a po drugie każdy, kto widział ten program na pewno wyrobił sobię