Przylądek Arktyczny i otaczające je Morze Arktyczne, okropne zimno, zmęczenie i
niebezpieczeństwo czyhające na każdym kroku. Tak pokrótce wyglądała wyprawa na Biegun Północy zimą trzech podróżników, Mike’a Honora, Borga Ouslanda i Thomasa Ulricha. Odkrywcy. Badacze. Podziwiamy ich i
niejednokrotnie zazdrościmy miejsc, do których podążają, przygód, które przeżyją, poznanych ludzi. Zachłannie czytamy każdą linijkę artykułu, będącego relacją z tej morderczej wyprawy. Nieomal czujemy mroźny wiatr na tworzy, minus 34 stopnie, nie tego oczekujemy na urlopie, jak również nie czarnej otchłani wody, gotowej wciągnąć i odciąć nam drogę ucieczki, przykrywając nas lodem, w końcu wolimy podziwiać niedźwiedzie polarne w ZOO, niż mieć je przy namiocie. Ich wędrówka w mrozie, wietrze, podczas śnieżnych zawieruch to dla niektórych zwykłe szaleństwo. Czy warto aż tak ryzykować, pytanie nie tak powinno
być sformułowane. „ Napędza ich
pragnienie by być bliżej życia, a nie śmierci”. Historia zna wielu badaczy i odkrywców,
którzy niejednokrotnie ocierali się o śmierć, lecz są i tacy, którzy zapłacili cenę. Gna ich nie chęć bycia sławnym, lecz pragnienie poznania. Dzięki nim i my docieramy tam, gdzie nie zawsze będzie nam dane fizycznie być.
Więcej recenzji na temat www.nationalgeographic.pl