Internauci dostają pisma sygnowane przez warszawską firmę Kancelaria Prawnicza "Obig".Firma ta, powołując się na współpracę z policją i prokuraturą,twierdzi,że ustaliła nielegalne rozpowszechnianie materiałów chronionych prawem autorskim. Adresatom Obig grozi procesem karnym. Alternatywa to podpisanie ugody i zapłata żądanej kwoty.
Obig reprezentuje m.in.producentów gier Top Ware Poland i Techland.
Powyższa interwencja może dotyczyć milionów internautów-wszystkich,którzy ściągają plik w tzw. sieciach p2p.
Obig trafia do domniemanych piratów korzystając z programu File Sharing Monitor szwajcarskiej firmy Logistep, który ustala w sieci adresy IP komputerów, z których są rozpowszechniane chronione utwory.
( Adres IP komputera w internecie to jakby tablica rejestracyjna samochodu.)
Te numery Obig przekazuje policji zawiadamiając o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Policja(lub
prokuratura) musi wszcząć postępowanie i zażądać od dostawców internetu ujawnienia właściciela IP. Te informacje trafiają do akt sprawy,a Obig jako reprezentant pokrzywdzonego ma do nich dostęp i wysyła ultimatum.
Jednak ponieważ Obig rozsyła swoje pisma po zdobyciu personaliów podejrzewanych osób, czyli przed zdobyciem przez policję dowodów winy, można uznać je za ostrzeżenie by czym prędzej sformatować dysk twardy i znów go zapisać, zacierając ślady. Dla pewności parę razy.
Sam raport programu Monitor wskazuje jedynie łącze i komputer,za pomocą którego, być może ,dochodziło do czynu zabronionego. Ale w żaden sposób nie przesądza o winie jakiejkolwiek konkretnej osoby. Groźba procesów w wezwaniach do zapłaty Obigu może okazać się czczą pogróżką
Więcej streszczeń na temat Namierzyliśmy cię,piracie,więc płać,bo inaczej...