Pomimo nadchodzącej kolejnej generacji konsol wielu graczy wciąż kocha stare, tak zwane „oldschoolowe” gry. Twórcy wydają swoje stare przeboje w niezmienionej formie, a gracze bawią
się w robienie kontynuacji 8-bitowych przebojów.
Jednym z przejawów takiej miłości do staroci jest właśnie Super Mario Bros. 2.5D – remake starych przygód Super Braci Mario w… trójwymiarze. No, prawie w trójwymiarze.
Fani przygód nintendowego hydraulika stworzyli techniką zwaną potocznie „2,5D” siedmiopozimową platformówkę. Wykorzystali w niej sprite’y z oryginalnej gry i nałożyli je na obiekty przestrzenne, dzięki czemu uzyskali efekt głębi. Mario wciąż idzie tylko w prawo lub lewo, ale opcja obracania kamery, połączona z trójwymiarowowym otoczeniem sprawia, że czujemy się jak w grze 3D. To jednak nie wszystko. Gracze, którzy grali w Super Mario Bros. na NESie (a w Polsce: raczej na Pegasusie) rozpoznają wygląd niektórych poziomów: układ bloków z bonusami, murków, rur czy ruchy grup przeciwników.
Gra nie jest jednakże prostym remakem kilku pierwszych leveli z pierwszego „Mariana”. Autorzy zaczerpnęli pewne elementy z oryginalnej gry, ale poziomy stworzyli w całości sami. Zmienili także trochę sposób rozgrywki w stosunku do oryginału. Brak w grze bonusów w postaci grzybków, kwiatków czy gwiazdek. Przez cały czas kierujemy małą wersją Maria. Brak dodatków i mała forma bohatera są nam jednak rekompensowane przez jego zdolności: ten Mario potrafi skakać wyżej niż swój pierwowzór (a jeśli przytrzymamy przycisk „góra” podskoczy jeszcze, jeszcze wyżej…), potrafi też rozbić głową każdy murek. Tu „dodatków” koniec, ale nie koniec zmian w stosunku do oryginału. Hydraulik wciąż pozbywa się przeciwników skacząc im na głowy, ale tak pokonać może tylko goombasy. Koopalungom może wskoczyć na skorupę dwa razy: pierwszy unieruchomi je (jak w oryginale), lecz drugi nie zabije (jak w wersji na NESa), a tylko wprawi w ruch skorupę (co może się przydać do wyeliminowania pozostałych przeciwników – jak w oryginale). Poza tym dłuższe stanie na rurze, z której wychyla się mięsożerny kwiatek skończy się utratą życia, gdyż kwiatkowi nasza obecność nie przeszkodzi wyjść na powierzchnię.
A tak, życia. W Super Mario Bros. 2.5D sprawa żyć została rozwiązana w bardzo ciekawy sposób; zaczynamy mianowicie grę z ich liczbą równą… minus jeden. A każda następna „skucha” prowadzi do ujemnego odliczania żyć. Tak więc najpierw mamy minus jeden, potem minus dwa, minus trzy, minus cztery… I tak w nieskończoność. W tej grze nie można przegrać. A jeśli „kasowanie” kolejnych żyć na jednym poziomie nam się znudzi, zawsze możemy go zmienić przyciskiem „Enter”. Wszystko dla wygody gracza.
W Super Mario Bros. 2.5D gra się niesłychanie przyjemnie. Miło jest popatrzeć na stare lokacje, zobaczyć, jak wyglądają w środowisku 3D (kamerą obracamy przyciskami W,A,S oraz D), porobić sobie kilkumetrowe skoki, potracić życie 10 razy w jednym miejscu, a potem zmieniać dowolnie poziomy. Bardzo przyjemna ciekawostka dla miłośników serii Super Mario Bros. i starych, dwu(-i pół)wymiarowych gier. A skąd to wziąć? I na co to zostało wydane? Super Mario Bros. 2.5D to program typu freeware, czyli darmowy, który można uruchomić na każdym PC. Linki, z których można ściągnąć grę znajdziecie poniżej tekstu. Śmiało sięgajcie po tę grę, bo to czysta przyjemność.
Więcej recenzji na temat Super Mario Bros. 2.5D