Robert
de Niro urodził się 17 sierpnia 1943 roku w Nowym Jorku. Już od dziecka wykazywał pociąg do sztuki. Nic dziwnego, skoro rodzice Roberta byli artystami. On sam postawił jednak na sztukę aktorską. Swoje pierwsze kroki stawiał na Broadwayu. W 1968 roku związał się z Briaianem de Palmą czego efektem jest powstanie takich produkcji jak Greetings, The Wedding Party
czy Hi Mom! Jednak przełomowym momentem w jego karierze okazało się spotkanie z Martinem Scorsese. 1974 rok przyniósł charyzmatyczną
rolę młodego Don Vita Corleone w kultowym Ojcu Chrzestnym II. De Niro został okrzyknięty mistrzem tzw. teatru gestu. Jego jedno spojrzenie czy ruch ręką potrafiły wyrazić więcej niż kilka stron dialogów. Dwa lata później swoją premierę miał Taksówkarz – film bezprecedensowy. Aktor, chcąc przygotować się do tytułowej roli, przez miesiąc prowadził własną taksówkę chcąc jak
najbardziej zgłębić zachowania prawdziwych kierowców taksówek. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania reżysera i samego de Niro. Tytuł ten jest dzisiaj
uznawany za klasyk kina amerykańskiego (w dobrym tego słowa znaczeniu). Następnie przyszedł czas na Łowcę Jeleni ukazujący smutne losy weteranów wojny w Wietnamie. Jednak według wielu krytyków swoją życiową rolę de Niro odegrał w filmie Wśćiekły Byk (1980). Wcielając się w postać boksera Jake’a La Motty Robert musiał przytyć 30 kilogramów. Ale opłaciło się – aktor został uhonorowany Oscarem w kategorii główna rola męska. Siedem lat później zasłynął z roli bezwzględnego Ala Capone w Nietykalnych. Dla odmiany jego następną produkcją okazała się
całkiem dobra komedia sensacyjna (Midnight Run), w której de Niro ujawnił całkiem spory talent komediowy. Niestety później będzie to zbyt często wykorzystywane przez reżyserów, co zaowocuję kilkoma tandetnymi i bardzo komercyjnymi filmami (Depresja Gangstera 1 i 2). Nie zmienia to jednak faktu, że Robert de Niro jest uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych aktorów swojego pokolenia. Ja na przykład nie wyobrażam sobie kogoś innego wcielającego się w rolę ojca Bobbiego w Uśpionych czy też wspomnianego wcześniej Ala Capone. I wiem też, że wiele osób podziela moją opinię.
Więcej recenzji na temat Robert de Niro