Wywiad z prof. Wiktorem Osiatyńskim, jednym z mądrzejszych ludzi w naszym kraju, ukazał się z okazji ukazania się książki
stanowiącej wybór 24 rozmów z wybitnymi uczonymi, które zrobił w latach 70 i 90. Osiatyński mówi, że wielcy uczeni mieli wówczas przeświadczenie, że świat da się ogarnąć i wytłumaczyć oraz że nie ma prawdy absolutnej, że wszystko to hipotezy i przybliżenia rzeczywistości. Naukowcy już wówczas porzucali przekonanie, że wszystko da się fizycznie i biologicznie wytłumaczyć i że potrzeba tylko czasu, żeby odkryć jedną wielką teorię, która to wyjaśni. Wcześniej fizyk mógł uważać, że istnieją tylko cząsteczki lub fale i że część zjawisk da się wytłumaczyć metodą cząsteczkową, a część falową. Nowa fizyka odkryła, że to jest bardziej skomplikowane. Obecnie jest oczywiste, że istnieje wiele równorzędnych – prawd i wartości. Że nie ma jednoznacznych hierarchii, przeświadczeń, prób dowodzenia. Ład okazał się coraz trudniejszy do odnalezienia. Osiatyński powołując się na profesor Białkowskiego, wybitnego polskiego fizyka i poetę mówi, że sama nauka nie obiecywała, że dostarczy światopoglądu lub ładu moralnego. Ma tylko wartość techniczną, pozwala lepiej manipulować świtem fizycznym. Obecnie nauka została zepchnięta w cień przez nowoczesne media i rynek, gdzie decyduje liczba głosów, nabywców, widzów. Natomiast w nauce nie ma głosowania, obowiązuje szczegółowa procedura dowodzenia i identyfikowania błędnych hipotez. W nauce nie ma szalbierstwa i fałszu. Panuje w niej moralność proceduralna, a nie wartości i nakazów. Istnieją reguły, które nie pozwalają narzucać poglądów innym i wymuszają racjonalną debatę. Profesor zwraca uwagę na wypowiedź rosyjskiej biolożki Walentyny Leonowicz, która mówi, że wśród małp naczelnych w stadzie istnieją dwa mechanizmy integracji społecznej. Jeden – intelektualny – oparty na dyskursie. Drugi to kontrola emocji. U zwierząt tę funkcje pełnią mechanizmy fizjologiczne. U człowieka to wędzidło stanowią: moralność, religia, kultura. Dla przetrwania i rozwoju zbiorowości nie wszyscy muszą mieć rozwinięte zdolności intelektualne. Wystarczy, że 5% zbiorowości je ma. Za to wszyscy muszą mieć mechanizm kontrolowania emocji – bo jeden niestabilny osobnik może zagrażać całej zbiorowości. Zdaniem profesora olbrzymi rozwój rynku motoryzacyjnego pcha świat w pułapkę surowcową. Producentom ropy i samochodów byłoby na rękę, żeby samochód jeździł trzy albo cztery lata. To jednak jest marnotrawstwo i barbarzyństwo. Uważa ponadto, że przepisy powinny nakazywać, aby na każdym towarze była informacja jaki procent ceny stanowią wydatki na reklamę i marketing, a natychmiast spadłaby masa wydatków zbędnych, wymyślonych. Profesor uważa, że ludzie mądrzy mylą się wtedy, gdy odkryli prawdę absolutna albo prawidłowości, które pozwolą przewidywać przyszłość. Marks tak myślał i się pomylił, mylili się również autorzy raportów Klubu Rzymskiego mówiący o kryzysie przeludnienia i niedoborach żywności. Nikt nie przewidział rewolucji spowodowanej przez telefon komórkowy. Sprawdziła się natomiast wizja przyszłości przedstawiona przez Alvina Tofflera w „Szoku przyszłości” i „Trzeciej fali” co do władzy mediów i dominacji usług nad przemysłem. Tak więc naukowcy mylili się tu częściej niż wizjonerzy i poeci.