Mack był w dzieciństwie maltretowany przez sadystycznego ojca alkoholika, od którego w końcu uciekł zostawiając mu w butelce
z wódką trutkę na szczury. Udało mu się dorosnąć i założyć kochającą się i szczęśliwą rodzinę, w której szczególnym uczuciem obdarzał najmłodszą córkę Missy. I właśnie ta dziewczynka ginie w przerażających okolicznościach, a jej ojciec pogrąża się w rozpaczy. Otrzymuje wówczas tajemniczy list, w którym nadawca wyznacza mu spotkanie w małej chatce wśród lasów, podpisując się Tata. Wiedział, że tak właśnie nazywa Boga, jego wierząca żona. Nie oczekuje, że rzeczywiście spotka się tam z Bogiem, ale w katastrofalnym stanie ducha, nie może .zignorować tego wezwania. To co tam zobaczył i przeżył, obaliło wszystkie jego wyobrażenia na temat Boga i stosunku do niego oraz stereotypy odnoszące się do życia i wszelkich relacji między ludźmi. Przede wszystkim dopiero tam rozumiał dlaczego wszechmocny Bóg dopuszcza do zła szerzącego się na Ziemi, a jest to dla niego ważne pytanie w kontekście jego rodzinnej tragedii. Doświadcza potężnej siły miłości i zaczyna pojmować, że jest ona jedyną drogą do szczęścia człowieka i przeciwstawienia się wszelakiemu złu, a uczucia, których się wcześniej obawiał, to kolory duszy, bez których świat byłby bezbarwny i ponury. Większość doznań ludzkich to reakcje na jakieś wydarzenia czy sytuacje, w dostrzeganej przez człowieka postaci. Jeśli jego spostrzeżenia będą fałszywe to i reakcje będą fałszywe, a więc i tworzone na ich podstawie paradygmaty, czyli to w co ludzie wierzą. Nawet jeśli jestem o czymś przeświadczony niekoniecznie musi to być prawdą, dlatego stale trzeba rewidować własne przekonania. Odkrywa, że zło jako takie w istocie nie istnieje, a jest wynikiem niewłaściwych, arbitralnych i nieuprawnionych sądów ludzkich, dowiaduje się przy tym jak trudno jest odróżnić dobro od zła, sądzić innych i jak często kruche są podstawy do sądów ludzkich, których następstwem mogą być wojny i cierpienia milionów ludzi. Rezultatem tego jest zrozumienie, że Bóg nie jest sędzią i tylko swoją miłością do ludzi może wpływać na ich zachowania; nie reżyseruje zachodzących na Ziemi wydarzeń, aby osiągnąć swoje cele. Wynika z tego wniosek, że Kościół Boga to nie instytucja, a życzliwe i przepełnione miłością relacje pomiędzy ludźmi, małżeństwo to też nie instytucja, tylko więź. Pojmuje, że instrumentalnie traktowana religia, polityka i ekonomia to groźna trójca mamiąca i wykorzystująca ludzi, żeby wzmocnić ich złudzenie bezpieczeństwa i kontroli. Co prawda zasady i reguły są prostsze niż relacje z innymi, ale zasady nigdy nie dadzą odpowiedzi na najważniejsze pytania i nigdy nie będą sprawcami miłości. Narzucanie zasad, zwłaszcza w bardziej subtelnych formach, takich jak odpowiedzialność i oczekiwanie, to daremna próba zmiany niepewności w pewność. Reguły nie są w stanie zapewnić wolności, mają tylko moc oskarżenia. Wynikające z nich obowiązki i oczekiwania będące źródłem poczucia winy, wstydu i sądu, wymuszają postępowanie od którego zależy wartość i tożsamość. Oczekiwanie wywołuje konieczność kontrolowania czyichś zachowań, żeby osiągnąć pożądany skutek. Czym innym jest natomiast życzliwe wyczekiwanie, nie zawierające przymusu, dające możliwość swobodnego reagowania na każdą sytuację i okoliczność. Taka postawa powoduje, że niepotrzebna jest hierarchia oceniająca i odpowiednio reagująca na zachowania ludzi, zastępuje ją miłość, której towarzyszy gotowość do przebaczenia każdemu. Kiedy komuś przebaczamy uwalniamy go od sądu nad nim, ale nie znaczy to, że musimy wchodzić z nim w bezpośrednie relacje, które nie będą możliwe bez prawdziwej przemiany tego człowieka. Niezwykłe i piękne przeżycia, których doświadczył w małej leśnej chatce, pozwoliły Mackowi na zrozumienie tego, co umożliwia każdemu człowiekowi w pełni korzystać z życia, jemu ułatwiły przebaczenie ojcu, a nawet okrutnemu zabójcy jego córki. Historia Macka opisana jest w sposób chwytający za serce i powodujący wzruszenie i oczyszczające łzy. Sądzę również, że w tej historii mogliby się spotkać ze sobą, zaakceptować jej przesłanie i nawiązać na tej płaszczyźnie żywe relacje wszyscy ludzie dobrej woli, zarówno wierzący jak i niewierzący.