Kto nie zna utalentowanego Andrzeja Piasecznego? -Wszyscy! Z zaciekawieniem przeczytałem jego wywiad i pragnę się podzielić
swoimi refleksjami.Jak wspomina młode lata?
Pewnego dnia w jego domu pojawiło się pianino ,biały śliczny mebel.Rodzice postawili go w pokoju zwanym salonem z myślą ,że któreś z dzieci rozpocznie naukę gry. Dzieci jednak dość szybko zapomniały o jego istnieniu. Tato Andrzeja czasami grywał ,może aby zachęcić dzieciaki. Czasami zasiadała za klawiaturą siostra. Większość jednak czasu pianino milczało spełniając rolę dekoracji.
Młodego Andrzejka w trakcie uczęszczania do Szkoły Podstawowej interesowało tylko śpiewanie. To kochał i wraz z kolegami brał udział w licznych konkursach i festiwalach. Jeszcze nie myślał, że zostanie piosenkarzem i że kiedyś odkurzy białe pianino.
Po rozpoczęciu nauki w Liceum dalej utrzymywał kontakty z kolegami z podstawówki
Pewnego sierpniowego, ciepłego dnia wybrał się na spotkanie z kolegami. Wsiadł do pociągu w rodzinnej miejscowości Pionki i udał się do Dęblina. Tu trzeba zwrócić uwagę na ten fragment gdyż to właśnie w pociągu zapada decyzja o przyszłości. Stukot kół pociągu, widoki przemykającego za oknami krajobrazu wprowadziły go w cudowny,refleksyjny nastrój.
W tym pociągu zapada decyzja. Będę śpiewał,to jest to co chcę robić! Było to 5 sierpnia 1986 roku wspomina Andrzej.
Zapada decyzja startu do Wyższej Szkoły Muzycznej. Przy ognisku z kolegami rozmawiali o swojej przyszłości. Jeden z kolegów postanawia zdawać do Wyższej Szkoły Pedagogicznej na Wydział - Muzyka. To jest to postanawia Andrzej. Jak nie wyjdzie kariera piosenkarza będę miał zawód. Po powrocie ze spotkania z kolegami odkurzył pianino i rozpoczął systematyczną naukę gry.
Po pewnym czasie opanował tajniki gry na pianinie i dostał się do wymarzonej szkoły. W dalszej kolejności przyszły pierwsze sukcesy i tak sprawdziły się rozmyślania z pociągu. Warto marzyć a jeżeli podporą marzeń jest praca nad posiadanym talentem,
można osiągnąć cel swojego życia i robić to co się kocha! Brawo Panie Andrzeju!!!