Dwa sposoby literackiego
kreowania bohatera-analiza i interpretacja porównawcza fragmentów „Gloria
victis” Elizy Orzeszkowej i „Kompleksu polskiego” Tadeusza Konwickiego.
Romuald Traugutt był ostatnim
przywódcą powstania styczniowego, dyktatorem, w którym społeczeństwo polskie
widziało szansę na odzyskanie niepodległości. Jedni dopatrywali
się w nim
narodowego bohatera, który powstrzyma samowolę zaborców, dla drugich był tylko
człowiekiem, na którego to spadło ciężkie brzemię i w którym pokładano zbyt duże
nadzieje, nie zważając na panujące realia. Takie dwa punkty widzenia
przedstawili w swoich utworach Eliza Orzeszkowa i Tadeusz Konwicki.
Fragment „Glora victis” Elizy
Orzeszkowej jest przykładem gloryfikacji głównego bohatera, w tym przypadku
Romualda Traugutta. Autorka zastosowała ciekawy zabieg przypisując narracje
drzewom, może właśnie w ten sposób chciała pokazać, że przywódca był doceniany
nie tylko przez wszystkich, ale także i wszystko. Autorka zastosowała także
liczne i rozwinięte porównania (np. „I głos jego słyszałyśmy z brzmieniem jak
stal dzwoniącym, rozkazującym, niekiedy aż groźnym”). Charakter utworu jest
trochę podniosły i patetyczny, ale nie są to „sztywne” zwroty, zatem sam tekst
stanowi spójną całość.
Eliza Orzeszkowa przedstawia
Romualda Traugutta jako zbawiciela narodu, człowieka świętego, który z
przykazaniem Pana opuścił żonę i dzieci. Nawiązanie do Chrystusa zawiera także
inny fragment: „... i takim był krzyż narodu jego, ciężki, nieznośny...”. Zatem
sam Traugutt przedstawiony jest jako człowiek wybrany przez Boga do prowadzenia
narodu polskiego, a krzyż jest symbolem tych wszystkich trudów, które go
czekają. Autorka wykorzystuje także porównanie do antycznego wzorca patriotyzmu
i poświęcenia, a mianowicie historii Leonidasa. Cały ten zabieg ma na celu
ukazanie wspaniałości Traugutta. Ostatni dyktator powstania styczniowego jest
przedstawiony także jako ten, który nie boi si e poświęcić wszystkiego dla
dobra ojczyzny i narodu. Nie bał się także oddać życia. Eliza Orzeszkowa pisząc
w ten sposób chciała dodać otuchy walczącym, a także pokazać innym jak
prawdziwi patrioci potrafią walczyć. Traugutt widziała jaka przyszłość go
czeka, ale nie bał się poświęcić, bo tęsknił za ojczyzną wolną. To była właśnie
ta siła, która motywowała go do działania i podejmowania kolejnych prób
odzyskania niepodległości za wszelką cenę, nawet własnego życia, które bez
wolności i tak nie miało większego sensu.
Tadeusz Konwicki w „Kompleksie
polskim” przedstawia Traugutta bardziej obiektywnie niż Eliza Orzeszkowa. Opisy
są znacznie bardziej rozbudowane i szczegółowe, dzięki licznym przymiotnikom,
które odzwierciedlają realizm wydarzeń (np. „...wyjął flakon z wielkim korkiem
szklanym, nalał do dłoni trochę przejrzystej zawartości, natarł szyję, skronie,
ręce.”). narrator jest wszechwiedzący i o także wpływa na ten fakt. We
fragmencie występuje dialog, co urozmaica trochę utwór.
Tadeusz Konwicki w odróżnieniu od
Elizy Orzeszkowej nie starał się gloryfikować głównego bohatera, ukazał go
raczej jako zwykłego człowieka (np.”...zobaczył swoje odbicie: niewielkiego,
chudego mężczyznę w drucianych okularach. Westchnął jakby z zawodem i
przygładził ciemne włosy przy odstających uszach”). Dla Konwickiego Traugutt
jest mężczyzną na którego ramionach spoczywa ciężkie brzemię. Cały naród
pokładał w nim nadzieję na odzyskanie niepodległości. Za ułaskawienie uważał
zesłanie na Sybir, ale w gruncie rzeczy, nie miało dla niego żądnego znaczenia
to, czy powieszą go za miesiąc, czy za rok. Czuł się pogodzony z własnym losem,
był zdecydowany walczyć w imię odzyskania niepodległości, a także w imię tych
wszystkich ideałów, które stanowiły wolność. („Trzeba wstać i ruszyć naprzeciw
śmierci”). Nie lękał się śmierci, chciał zrobić wszystko, co miało na celu
dobro ojczyzny, a przede wszystkim nie zawieść narodu.
Konwicki, podobnie jak Orzeszkowa
odwołuje się do tradycji chrześcijańskiej. Traugutt w czasie podróży dorożką
porównuje złamane słupy do trzech krzyży, tak , jak to miało miejsce na
Golgocie. Romuald Traugutt jest przedstawiony jako zwykły człowiek, jedyną
cechą bohatera jest fakt, że nie boi się umrzeć za ojczyznę i jest przygotowany
no to, co ma się zdarzyć. Ale sam nie czuje się jakoś wyjątkowo, nie ma w sobie
za wiele cech z heroicznego i męskiego przywódcy dzielnie prowadzącego naród ku
wygranej. Owszem przygotowany jest na to, co go czeka, ale raczej wynika to z
braku wyboru. I w ten sposób wygrywa u Traugutta patriotyzm, czyli wartość rzadko
spotykana w dzisiejszych czasach.
Eliza Orzeszkowa osobiście znała
Romualda Traugutta, stąd też zapewnie wynika pochwalny charakter utworu i chęć
przedstawienia tego dyktatora w jak najlepszym świetle. Użyła wszystkich
możliwych zabiegów, by wykreować Traugutta na znakomitego i dzielnego przywódcę
walczącego w wolność ojczyzny. Natomiast Tadeusz Konwicki-współczesny twórca
pisał o Traugutcie w sposób bardziej obiektywny i nie bał się przedstawiać go w
sposób bardziej ludzki, wykazać te wszystkie rozterki, które posiadał.
Jednocześnie obydwa teksty łączy wizerunek
swoje życie za ojczyznę. Orzeszkowa pisząc swój utwór chciała rozbudzić w
ówczesnych czytelnikach chęć podjęcia kolejnej próby działań
narodowowyzwoleńczych. Konwicki chciał przybliżyć czytelnikom postać Romualda
Traugutta, ale nie było to bezcelowe. Chciał zmusić ludzi do myślenia o
postawie patriotycznej, czyli o tym, czego nam-dzisiejszym czytelnikom trochę
brakuje. Zatem każdy z autorów w różny sposób kreował bohatera, ale każdy z
nich miał w tym jakiś ukryty cel.
Więcej streszczeń na temat Gloria victis; Komleks polski