Znajdź
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Załóż konto na Schvoong wpisując dane

Jesteś zarejestrowany? Zaloguj się!
×

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

albo

Nie jesteś zarejestrowany? Zarejestruj się!
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

Relatywizm kulturowy

artykułu Recenzja   według:Kiljan    
ª
 
Relatywizm kulturowy
Żyjąc w kręgu kultury europejskiej, na ogół bezrefleksyjnie przyj­mujemy za oczywiste, że nasz wzór kultury ze wszystkimi składają­cymi się nań normami i wartościami jest czymś naturalnym, a wszelkie działania innych ludzi oraz wytwory tych działań, które się w owym wzorze nie mieszczą, skłonni jesteśmy określać jako egzotyczne, dziwne czy obce. Takiej postawie towarzyszy zazwyczaj mniej lub bardziej uświadamiane stanowisko wartościujące: ludzie pod jakimś względem od nas inni wydają się nam śmieszni, niero­zumni lub niemoralni. Dzieje się tak dlatego, że za punkt wyjścia do formułowania sądów na temat przedstawicieli innych kultur przyjmujemy normy obowiązujące w naszej własnej kulturze. Taką właśnie postawę uprzywilejowującą zbiorowość, do której się przy­należy, oraz przekonanie o wyjątkowej wartości własnej kultury nazywa się etnocentryzmem; jeśli mamy przy tym na myśli kulturę europejską, możemy posłużyć się określeniem europocentryzm.
Postawa ta była charakterystyczna dla działań europejskich ko­lonizatorów podbijających ludy innych kontynentów. Przeszczepia­nie europejskich wzorów kultury na podbijane lądy oznaczało bez­względne niszczenie kultur miejscowych, nierzadko bardzo starych i złożonych. Szczególnie dramatyczny wymiar przybrało to na tere­nie Ameryki Południowej, gdzie konkwistadorzy hiszpańscy nie tylko pogrzebali bogaty dorobek cywilizacji prekolumbijskich, ale w istocie dokonywali eksterminacji tamtejszych ludów. Innym przykładem konfliktu między różnymi kulturami mogą być podej­mowane z pobudek religijnych średniowieczne wyprawy krzyżowe przeciw Saracenom.
• Uprzedzenia wobec innych ludzi nie muszą kształtować się na linii Europa-kultury pozaeuropejskie. Również sama Europa i znajdujące się na jej terenie kraje nie są bynajmniej jednolite kul­turowo. Mieszkańcy Starego Kontynentu praktycznie od zawsze różnią się językami, obyczajami, wierzeniami, różna jest ich archi­tektura, potrawy uważane za tradycyjne i wiele innych cech. Owa kształtowana przez tysiąclecia kulturowa mozaika zdecydowała bogactwie i wielorakości świata, w którym żyjemy. Niestety czę­sto bywało leż tak, że zetknięcie dwóch różnych wzorów kultury rodziło waśnie międzyludzkie, niejednokrotnie przeradzające się w krwawe konflikty. Nie jest od nich wolna także współczesna Europa - by wspomnieć tylko niedawną wojnę na Bałkanach.
Ażeby móc harmonijnie współżyć z innymi, powinniśmy na­uczyć się szanować ich inność, dostrzegać w nich to, co odmienne,
• traktować to jako wartość wzbogacającą nas samych. Taki właśnie - przeciwstawny europocentryzmowi czy szowinizmowi stosunek wobec świata - nazywać będziemy relatywizmem kulturowym. Ma on dwa aspekty:
• poznawczy,
• etyczny.
Poznawczy wymiar relatywizmu kulturowego wiąże się z tezą, że za każdym razem, gdy poznajemy inne kultury, powinniśmy sta­rać się je zrozumieć za pomocą ich własnych kategorii i nie nakła­dać na nie naszych pojęć o świecie. Jak wyraził się amerykański antropolog Franz Boas, nauczyciel wspo­mnianej wyżej Ruth Benedict, każdą kul­turę należy mierzyć jej własną miarą, ob­serwować niejako od wewnątrz. Takiej wrażliwości na to, co inne, uczą m.in. po­dróże. Komuś, kto przez całe życie zdążył poznać jedynie miejsce swojego zamiesz­kania i najbliższe środowisko, świat wyda­je się prosty i jednoznaczny. Natomiast człowiek, który zobaczył, jak żyją inni, sta­je się dzięki temu bardziej dojrzały kulturowo: zdaje sobie sprawę z wielości możliwych sposobów życia, alternatywnych wobec tego, wedle którego on został wychowany, i nie czuje się ową wielością zagrożony.
Aspekt etyczny relatywizmu kulturowego dotyczy tego, by, myśląc i mówiąc o kulturach innych niż nasza, starać się powstrzy­mywać od formułowania na ich temat jakichkolwiek sądów war­tościujących, wynikających z kryteriów stosowanych w naszej kulturze. Nikt nie może prawomocnie i autorytatywnie orzec, co jest dobre, a co złe, co jest piękne, a co brzydkie dla wszystkich ludzi, ponieważ nikt nie ma gwarancji, że uznawane przez niego kryteria ocen są pod jakimkolwiek względem bardziej słuszne niż inne. Nie ma kultur lepszych i kultur gorszych, są tylko kultury różne.
Jeszcze nic tak dawno w naszym kręgu kulturowym uważano, że kobieta ma mniejsze zdolności intelektualne niż mężczyzna, ponieważ tak została stworzona przez Boga - co miały rzekomo potwierdzać „fakty obiektywne". Dziś nikt poważny nie głosi publicznie podobnych przekonań ani nie podważa równo­uprawnienia kobiet. Biorąc pod uwagę historyczną zmienność wie­lu podobnych „prawd obiektywnych", warto uzmysłowić sobie ar­bitralność i względność naszych współczesnych norm zachowań i przekonań na temat świata. Warto też czasem - chociaż to bardzo trudne - spojrzeć na własną kulturę z pewnym dystansem i uświa­domić sobie, że również ona jawi się często innym jako dziwna, niezrozumiała czy zagadkowa.
Postulat przyjęcia postawy relatywizującej zjawiska kulturo­we, zwłaszcza jeśli chodzi o jej aspekt etyczny, może być i bywa czasami rozumiany opacznie. Relatywista nie głosi bowiem, że skoro nie ma żadnej pewności co do prawomocności norm moral­nych, to „wszystko wolno", tzn. każdy może postępować, mając na uwadze jedynie własne korzyści i nie licząc się z innymi ludźmi. Po pierwsze, można poszukiwać tzw. powszechników kulturowych, tj. norm i wartości uznawanych przez wszystkich ludzi, niezależ­nie od przynależności kulturowej. Po drugie, przyjęcie założenia, że normy zachowań istniejące w poszczegól­nych kulturach nie są nikomu przyrodzone, lecz wytworzone przez człowieka, wyklucza rasizm, przypisujący - jak wiadomo - różnice kulturowe czynnikom genetycznym, oraz pozwala uświa­domić sobie konieczność ciągłego dialogu międzyludzkiego w celu wspólnego wypracowania takich norm, dzięki którym możliwe będzie stopniowe ulepszanie świa­ta społecznego, czyli dostosowywanie go do potrzeb i aspiracji lu­dzi. Takiej właśnie postawy otwarcia na dialog z innymi, umiejęt­ności formułowania własnych argumentów i wrażliwości na racje innych, wymaga życie w nowoczesnym społeczeństwie demokra­tycznym.
Opublikowano dnia: 25 lipca, 2010   
Proszę oceń : 1 2 3 4 5
Tłumacz Wyślij Odnośnik Drukuj
X

.