Mit jaskini to swoista metafora
człowieka
jako jednostki, ale także jako członka społeczności ludzkiej, jego sytuacji w świecie, sposobu myślenia i postrzegania
rzeczywistości.
To smutna metafora...
Platon wprowadził ją, aby przedstawić swoją koncepcję na temat istnienia najwyższej, doskonałej idei Dobra oraz trudności związanych z poznaniem jej przez
człowieka. Ale uczynił to również po to – co chciałabym szczególnie podkreślić - by pokazać jak ograniczony jest człowiek. I to ograniczony nie tylko przez czynniki zewnętrzne rzeczywistości (jak tradycja, powszechna opinia publiczna), ale głównie przez samego siebie – przez swoje ślepe naśladownictwo tego, co - nie wiadomo czemu i przez kogo - przyjęte za pewnik, co „utarte” przez czas i zaakceptowane przez większość.
Platon zarzuca ludziom, że posługują się tylko zmysłami i dlatego nie potrafią dotrzeć do istoty rzeczy. Ale czy na pewno tak jest? Przecież gdyby naprawdę patrzyli, słuchali, odczuwali to, co się wokół nich dzieje, to musieliby w końcu zacząć zastanawiać się, dlaczego na świecie jest tak, a nie inaczej, co rządzi tym całym „mechanizmem” szeroko pojętego życia. Może nie snuliby od razu jakiś mądrych filozoficznych wywodów, ale przecież podjęliby jakąś próbę - marną, bo marną, ale zawsze próbę - samodzielnego, na swój własny indywidualny sposób, odkrywania istoty świata i człowieka.
Platon obarcza winą za taki stan rzeczy przede wszystkim sofistów, poetów i innych tzw. „nauczycieli publiczności”. Zgadzam się, że opinia powszechna ma dużą władzę i wpływ na postrzeganie wartości moralnych i - ogólnie rzecz biorąc - całej rzeczywistości. Ale ja winę widzę w każdej ulegającej tej opinii jednostce, bo wg mnie, najsmutniejsze w tej całej metaforze jest to, że człowiek sam nie myśli... Niech sobie inni ludzie mówią i robią co chcą, niech nawet próbują mnie do swoich racji przekonywać, ale przecież ja – przez biologów nazwana istotą rozumną – posiadam zdolność w ł a s n e g o osądu rzeczywistości, patrzenia na świat z w ł a s n e j perspektywy.
Więc pytam: gdzie te wątpliwości, gdzie zwykła, może wręcz naiwna ciekawość, gdzie niezgoda na taki stan rzeczy, kiedy to ktoś próbuje narzucić człowiekowi swoje racje, gdzie bunt przeciw temu – i w końcu – gdzie to myślenie abstrakcyjne, charakterystyczne podobno tylko dla gatunku ludzkiego?
Jeśli człowiek nie ma indywidualnej potrzeby samodzielnego poznawania świata, choćby tylko tego widzialnego, to nie ma co mówić o głębokim poznaniu platońskiej idei Dobra – teoria uwalniania się z „łańcuchów opinii obiegowej” i „wychodzenia pod górę” w takiej sytuacji traci swój sens.
Mimo że mit jaskini powstał przed tysiącami lat, to można tę metaforę odnieść do współczesności. Nie twierdzę, że nie ma ludzi inteligentnych, wolnych od wpływów płytkich przekonań innych osób, często z resztą opartych tylko na ich własnych mniemaniach o wartościach moralnych, o tym co „dobre”, a co „złe”, ale boli mnie fakt, że istnieją ślepe masy ludzi, nie próbujące nawet wyrwać się spod wpływu obiegowych, tradycyjnych, nie zawsze słusznych teorii.
Ciekawe, ile czasu musi jeszcze minąć, aby ludzie zaczęli wreszcie myśleć samodzielnie – w pełni tego słowa znaczeniu. Bo jak na razie są nie „jeńcami jaskini”, ale „więźniami własnej bierności i bezczynności”.