(oprac. na podstawie wydania: Platon, „Uczta, Eutyfron, Obrona Sokratesa, Kriton, Fedon”, tłum. W. Witwicki, PWN 1984)
Kriton należy do wczesnych dialogów platońskich. Rozgrywając się w celi, w której Sokrates oczekuje na wykonanie wyroku śmierci, przedstawia
argumenty Kritona, przyjaciela skazanego filozofa, nakłaniającego go do ucieczki, oraz kontrargumenty Sokratesa, niezgadzającego się na wystąpienie przeciw prawu.
Pierwsze argumenty Kritona przedstawiają się następująco: (a) śmierć Sokratesa będzie oznaczać dla Kritona utratę najlepszego przyjaciela; (b) „szerokie koła” będą uznawać, że Kriton mniej cenił przyjaciela niż pieniądze, których poskąpił na ratowanie go; z opinią szerokich kół trzeba się liczyć, bo mają one władzę nawet zniszczenia człowieka,
jeśli kogoś skutecznie oczerni się przed nimi. Sokrates dziwi się, że Kriton przejmuje się szerokimi kołami; trzeba raczej dbać o ludzi przyzwoitych i rozumnych, a ci nikogo niesłusznie nie oskarżają. Szerokie koła nie są zdolne czynić ani największe zło, ani największe dobro i nie należy przeceniać ich roli.Kriton argumentuje dalej: (a) Sokrates nie powinien obawiać się o los przyjaciół, którzy mu pomogą; po pierwsze, jest to ich obowiązek, a po drugie, ryzyko i tak jest niewielkie; (b) nie ma niczego godziwego w dobrowolnym poddaniu się śmierci i stawaniu tym samym po stronie własnych wrogów, ani w pozostawianiu swej rodziny, w tym niedochowanych dzieci; (c) dobrowolna śmierć będzie powodem do wstydu dla Sokratesa i jego przyjaciół, bo mogli oni zapobiec tragedii; Kriton po raz kolejny odwołuje się zatem do możliwego społecznego potępienia.
Sokrates odpowiada, że nie wszystkie opinie zasługują na szacunek – tylko te, które mają jakąś wartość, a tę posiadają jedynie opinie ludzi myślących. Liczyć się trzeba z opinią tylko takiej osoby, która zna się na danej dziedzinie, gdyż opinie innych ludzi nie tylko są bezwartościowe, ale także mogą okazać się szkodliwe. Szczególnie ważne są opinie tych, którzy znają się na tym, co sprawiedliwe i niesprawiedliwe; natomiast życie bez znajomości sprawiedliwości znacznie obniża swoją wartość. W kwestii sprawiedliwości to nie szerokie koła są autorytetem, a nawet jeśli zdolne są zaszkodzić człowiekowi, to najważniejsze jest, by żyć dobrze i sprawiedliwie.
Odrzucając argumenty Kritona jako bardziej właściwe dla szerokich kół, Sokrates deklaruje gotowość ucieczki, jeśli da się rozsądnie uargumentować, że byłaby ona słuszna; jeśli natomiast przeważą argumenty, że byłaby to zbrodnia, temat zostanie zakończony.Sokrates argumentuje następująco: (a) zbrodni nie wolno popełniać nigdy, niezależnie od okoliczności – zawsze jest ona złem i hańbą; (b) zawsze należy dotrzymywać zobowiązań; (c) ucieczka z więzienia byłaby zbrodnią przeciw państwu i niedotrzymaniem zobowiązania; państwo nie mogłoby przetrwać, gdyby jego wyroki nie miały żadnej mocy, a jego władzę uzurpowały sobie jednostki; (d) nawet jeśli państwo popełniło zbrodnię wydając niesprawiedliwy wyrok, to nadal nie wolno mu odpowiadać zbrodnią; (e) państwo nie powinno być obiektem naszych ataków, bo to ono zapewnia nam godne życie; zbyt wiele mu zawdzięczamy, by móc zwracać się przeciwko niemu; państwu należy się raczej podporządkować, bo ma ono prawo nami rozporządzać tak, jak uzna to za słuszne; (f) żyjąc w państwie i korzystając z jego dóbr, zawieramy z nim umowę; złamanie praw tego państwa jest złamaniem umowy.
Po przedstawieniu tego stanowiska, Sokrates jednak de facto wycofuje się z wcześniejszych zastrzeżeń i przejmuje argumenty Kritona, obracając je w obronę decyzji o odmowie ucieczki: (a) ucieczka naraziłaby rodzinę i przyjaciół Sokratesa na poważne konsekwencje; (b) gdziekolwiek Sokrates by się udał, tam postrzegano by go jako wroga państwa i potwierdzano w ten sposób wyrok sędziów; (c) ośmieszałby się, gdyby mówił o sprawiedliwości, gdy sam złamał prawo; (d) dzieci, choć przez niego osierocone, będą miały dobrą opiekę ze strony jego przyjaciół.
Sokrates przyznaje, że te argumenty wydają mu się ostateczne i nic go już nie przekona. Kriton próby argumentowania już nie podejmuje.