O losach Górnego Śląska wg postanowień traktatu wersalskiego miało zdecydować głosowanie ludności. Jednak jeszcze przed
wejściem postanowień traktatu wersalskiego ludność polska na Śląsku chwyciła za broń.
W sierpniu 1919
roku wybuchło pierwsze powstanie, które szybko zostało stłumione. Terror niemiecki nasilił się w 1920 r., co doprowadziło do ponownego powstania śląskiego. Miało ono ten skutek, że komisja koalicyjna zabezpieczyła lepiej równouprawnienie ludności polskiej. 20 marca 1921 roku odbył się na Śląsku plebiscyt, który wypadł na korzyść Niemiec, gdyż glosowali także ludzie, którzy tylko urodzili się na Śląsku. Po zakończeniu plebiscytu rozpoczęła się walka o podział Śląska. Niemcy uważali, że korzystny dla nich wynik głosowania upoważnia ich do zajęcia całej ziemi śląskiej. Mieli ono poparcie Anglii, która chciała, aby Polsce dostały się tylko dwa powiaty: pszczyński i rybnicki. Spowodowało to wybuch 3 maja 1921 roku trzeciego, największego z powstań
śląskich. Powstańcy opanowali prawie cały obszar Górnego Śląska. Do krwawej bitwy doszło o Górę św. Anny. Po dwóch miesiącach walk komisji koalicyjnej udało się doprowadzić do rozejmu. Ostatecznie Liga Narodów zdecydowała, iż Polska otrzyma, oprócz powiatu pszczyńskiego i rybnickiego, znaczną część obszaru przemysłowego z Katowicami i Królewką Hutą oraz znaczną część powiatu lublinieckiego i Tarnowskich Gór.
Z tych śląskich ziem odzyskanych od Niemiec oraz z części Śląska Cieszyńskiego utworzono województwo śląskie ze stolicą w Katowicach. Istniało ono w latach 1922-1939 i miało powiaty: bielski, bielski-grodzki, cieszyński, katowicki, katowicki-grodzki, lubliniecki, pszczyński, chorzowski-grodzki, rybnicki, świętochłowicki i tarnogórski. Województwo to było najmniejsze w kraju (1,1 % powierzchni Polski), ale znacznie uprzemysłowione, co stanowiło o bogactwie tego regionu. Żyło się zatem na Śląsku dobrze, choć nie brakowało momentów trudnych, zwłaszcza w czasach kryzysu gospodarczego w latach 1923/24 i 1929/34 lub podczas kryzysów politycznych, czy też pod "twardą ręką" rządów sanacyjnych. Jednak z perspektywy czasu ludzie uważali, że wtedy żyło się dobrze. Warto też wspomnieć, że województwo katowickie posiadało (jako jedyne w Polsce) organa władzy lokalnej w postaci Sejmu Śląskiego, w którym zasiadało "48 śląskich posłów", wybieranych w wyborach powszechnych. Sejmowi Śląskiemu podlegały m.in.: władze powiatowe i gminne, policja i żandarmeria, szkolnictwo, opieka zdrowotna, drogi, rolnictwo, sprawy wyznaniowe, podatkowe i ustalanie budżetu.
Druga wojna światowa była dla Ślązaków z województwa śląskiego szczególnie okrutna. Od 1 września 1939 roku, hitlerowcy prowadzili na śląskiej ziemi dwa fronty. Pierwszy - to regularne działania przeciwko polskiej armii i lokalnym grupom oporu. Drugi front - był z góry zaplanowanym mordowaniem powstańców śląskich, dziennikarzy, polityków, księży i innych, znanych z publicznie okazywanego przywiązania do Polski. Po przejściu frontu rozpoczęła się ponad pięcioletnia okupacja, podczas której wszystkie ziemie śląskie stały się częścią Rzeszy Niemieckiej. Całą ludność natomiast wpisano na listy narodowościowe (Volkslisty). Wprawdzie Niemcy kokietowali Ślązaków, podkreślając ich rzekomo niemieckie korzenie, to jednak mówienie po polsku, nawet w gwarze, było prawnie zabronione. Tragiczne też dla Ślązaków było powoływanie ich do niemieckiej armii. Także "wyzwalanie" Śląska przez Rosjan w 1945 roku niosło ze sobą bolesne wydarzenia. Traktowali oni często Ślązaków jak Niemców - rabując, mordując, gwałcąc... Nie lepsi też byli ciągnący za frontem polscy szabrownicy.
Tak więc ziemie śląskie były nieustannie przedmiotem przetargów polsko-niemiecko-czeskich. Na szczęście ludność zamieszkująca te tereny nie utraciła poczucia tożsamości narodowej. Posługiwała się językiem polskim, nawet podczas największych represji, zachowała tradycje i kulturę polską. Do tej pory mniejszości polskie, które pozostały poza granicami kraju, np. na Śląsku Cieszyńskim, tworzą związki (PZKO – Polski Związek Kulturalno-Oświatowy), kultywując język ojczysty i polskie obyczaje. To przynależność narodowa dyktuje takie zachowania, to autentyczny patriotyzm, który dla rdzennych Polaków często jest pustym słowem.