>>> Cz. II <<<
... Czas autentycznej żałoby króla minął i po łagodnej Barbarze pojawiła się wiosną
1518 r. Bona Sforza, o której można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że była dobra z natury. Bona budowaniem państwa w państwie, połączonym, jak dowodzą ostatnie badania, z łamaniem prawa, atakami furii, pazernością, kontrolą i tyranizowaniem otoczenia, nauczyła Polaków ogromnej niechęci do kobiet na tronie.
Kiedy jej syn tajnie poślubił Barbarę Radziwiłłównę, szlachta stanęła przeciw królowi. Zakochany monarcha stanowił społeczne niebezpieczeństwo; obawiano się, że miast rządzić, skupi się na
miłości i wywyższaniu Radziwiłłów, co było bliskie prawdy. Zygmunt August, pomimo ogromnego oporu szlachty, doprowadził jednak swe plany do końca. “Utraciwszy z wieloma wstydliwość, król... uwikłany i usidlony tak bardzo jej powabami i pieszczotami (Barbary – przyp. J.B.)... że prawie zaprzeczając rozumowi ludzkiemu, z zapałem ją pożądał”. Ale i to na nic się zdało, gdyż świeżo koronowana Barbara “Zdradziełłowiczówna” umierała, jakby w przestrodze, do czego prowadzi zatracenie się koronowanego władcy w miłości. Po jej śmierci królowi pozostała w spadku ogromna trauma, sterująca często jego poczynaniami, wpływająca na jego poważne polityczne zaniedbania.
W XVII w. nastąpiła wyraźna transgresja ról: królowa Ludwika Maria Gonzaga, dostrzegając depresję i infantylizm męża Jana Kazimierza, w znaczącej części przejęła rządy, co dostrzegali współcześni. Ta para nie była w sobie zakochana, wydaje się, że Jan Kazimierz pojął Ludwikę Marię, wdowę po bracie Władysławie IV, z powodu braku poczucia bezpieczeństwa. Jak podpowiada psychologia, obfity biust królowej miał tu znaczenie: król szukał zapewne matki, czego nigdy nie znalazł w chłodnej i surowej dla dzieci Katarzynie. Habsburżanka wyniosła bowiem sposoby surowego wychowania dzieci o chlebie i wodzie z wiedeńskiego burgu, wpędzając zapewne Jana Kazimierza w chorobę depresyjną. Silna kobieta, a taką była Ludwika Maria, znakomicie nadawała się do roli opiekunki chwiejnego króla – i tak też się stało.
Królowa rządzi królem “niczym mały Etiopczyk słoniem” – pisał dziejopis Wawrzyniec Rudawski, podczas gdy król z coraz większym zapamiętaniem oddawał się romansom, wpędzając przy okazji Rzeczpospolitą w tarapaty. W Polsce odnowił się wtedy syndrom Bony, czyli niechęci do “rządów baby”. Ludwikę Marię postrzegano jako tę, która przyszła ze zbyt wyzwolonej Francji i wprowadziła modę nagich biustów bez okrycia z giezła, romansowanie dworskie i przekupstwo, czyli korupcję.
Natomiast Habsburżanki uchodziły za wspaniałe żony dzięki wspomnianemu surowemu wychowaniu. Ale, jak się wydaje, za traumatyczne dzieciństwo płaciły wielką cenę: ataków nerwowych i epilepsji. Doznawały ich dwie młode żony Zygmunta Augusta – Elżbieta i Katarzyna. Król Michał Korybut, “małpa” na tronie, jak go nazywał Jan Sobieski, przerażone elekcją “opasłe dziecko”, “pokraka”, miał właśnie żonę Habsburżankę. Był łatwym obiektem do manipulacji przez małżonkę. Jednakże Eleonora Habsburżanka nie zrobiła nic, by podporządkować i poddać Michała I wpływom Wiednia: zdaje się, że kochała męża uczuciem kobiety współczującej i wyrozumiałej, nie mającej przerostu ambicji politycznych. Pod tym względem król był szczęściarzem, czego nie da się powiedzieć w odniesieniu do jakichkolwiek innych jego działań.
Swoistym szczęściarzem był też Jan Sobieski, któremu dane było przeżyć jedną z najintensywniejszych miłości staropolskich: z Marią d’Arquin. Została ona zmitologizowana jeszcze bardziej przez opublikowanie korespondencji tej pary: jędrnej, soczystej, pełnej erotycznych podtekstów. Ponieważ zachowało się więcej listów rozamorowanego Jana niż Marysieńki, pełnych wyznań i błagań o
miłość, więc już od czasów Tadeusza Boya-Zeleńskiego przyjęto, że wdowa po Sobiepanie Zamoyskim dość cynicznie wykorzystywała miłość króla. Biografia Michała Komaszyńskiego urealniła miłość obydwojga, ale w potocznym myśleniu Marysieńka Sobieska nadal funkcjonuje jako kapryśna i cwana wdowa po alkoholiku Zamoyskim, która owinęła sobie cnego Jana Sobieskiego wokół palca. Historycy z kolei skłonni są dostrzegać, że królowa Maria prowadziła gry polityczne w gruncie rzeczy dla swych dzieci, a nie w interesie Polski.
August II Sas, niemal dwumetrowy przystojny mocarz, przyciągał uwagę pań i nie przegapił żadnej okazji do korzystania z wdzięków dam. Tym bardziej że jego żona Eberhardyna, zamknięta w sobie, surowo wychowana luteranka, traktowała seks z wyraźną niechęcią. Król był nad wyraz przystępny, więc siłę królewskiej miłości poznawały i damy, i straganiarki. Podejrzewano go nawet o romans z własną córką. Ale – jak pisze wybitny znawca epoki prof. Jacek Staszewski – “odrażającym szczegółem jest przypisywanie królowi kazirodczego związku z córką Anną Orzelską. Żadne źródła tego związku nie potwierdzają. Legenda zrodziła się z tego, że uwagę zwróciła niezwykła miłość Augusta do jednej tylko nieślubnej córki”.
Nie sposób wyczynów Augusta II Wettyna wyjąć z kontekstu dziejowego: Europa przeżywała w tym czasie swoistą wolną miłość dworską, co oznaczało społeczne przyzwolenie na metresy i miłostki jako nieodłączną część życia dworów królewskich i magnackich. Klimatowi sprzyjał rozwój romansów, czyli książek o miłości, jakże chętnie czytanych przez panie. I tak niejaki Pöllnitz stworzył “Ogień pałającej miłości”, opisując głównie romansowe panowanie Augusta II Sasa. W rzeczywistości wyczyny króla niewiele miały wspólnego z miłością, raczej z erotomanią. Dopiero przed śmiercią zdał on sobie sprawę ze swego promiskuityzmu. “Boże, wybacz mi, całe moje życie było jednym grzechem”, zawołał wielkim głosem 1 lutego 1733 r. na zamku w Warszawie, po czym skonał.
Libertynizm utrwalił się jednak na dworach suwerenów, arystokratów i magnatów – i nawet dobrotliwy filozof na tronie król Stanisław Leszczyński bez moralnych oporów korzystał z wdzięków dam. Co ciekawe, jego adwersarz August III uchodził za oazę cnoty na tle epoki, w związku, jakżeby inaczej, z Habsburżanką Marią Józefiną.
Jednym z elementów czarnej legendy ostatniego króla upadającej Rzeczypospolitej Stanisława Augusta Poniatowskiego była też jego miłość do carycy Katarzyny. A potem niezliczone miłostki, tajne przejścia ...