(cz. IV)
Zwycięstwo polskie pod Płowcami miało duże znaczenie. Zlikwidowało ono
ostatecznie zaborczą wyprawę Krzyżaków przeciwko Polsce w 1331 r.,
uniemożliwiło im zajęcie Kujaw oraz dało wojskom polskim możność odparcia
spóźnionego ataku Jana Luksemburskiego. Bitwa pod Płowcami miała również duże
znaczenie moralne, ugruntowała ona wiarę we własne siły wojsk polskich.
W 1333
r. zmarł Władysław Łokietek, a tron po nim objął jego syn Kazimierz Wielki.
Dążył on wytrwale do zwiększenia siły gospodarczej i militarnej Polski, jak
również do skonsolidowania zjednoczonych ziem polskich przez swojego ojca. W
wyniku rozumnej polityki ekonomicznej państwa nastąpił wzrost produkcji
rolniczej jak i rzemieślniczej, ożywił
się handel wewnętrzny i zagraniczny -
powstało wiele nowych miast. W wydanym przez siebie kodeksie określił obowiązki
militarne nakładane na poszczególne warstwy społeczne . Wszyscy posiadacze
ziemi byli zobligowani do służby wojskowej pod karą konfiskaty majątku (ziemia
była wtedy podstawowym środkiem produkcji). Oprócz tego miasta
były zobowiązane
do dostarczania wozów z zaopatrzeniem oraz obrony własnych murów przed
nieprzyjacielem. Król Kazimierz jednocześnie rozbudowywał system
fortyfikacyjny. Wzniesiono kilkadziesiąt miast i zamków obronnych,
rozmieszczony na głównych kierunkach obcych najazdów. Były to budowle umocnione
bardzo solidnie na owe czasy, budowane z kamienia ciosanego i cegły o dużych
rozmiarach. Zamki i miasta były otoczone grubym gładkim na zewnątrz murem,
wzmocnione wysokimi basztami okrągłymi lub prostokątnymi. Bramy wiodące do
wnętrza wyglądały jak baszty i zaopatrzone były w potężne okute wrota lub
spuszczane z góry w dół tzw. brony - okute kraty drewniane. Umocnienia te
zazwyczaj były otoczone fosą przez którą do wewnątrz prowadził zwodzony most na
łańcuchach.
Król
Kazimierz, podobnie zresztą jak jego ojciec, Władysław Łokietek, od dawna
widział korzyści płynące z porozumienia między Polską a Litwą. Obydwa kraje
były w mniejszym lub większym stopniu zagrożone przez agresywne i rosnące w
sile państwo zakonne, a każde z nich było w pojedynkę słabsze od niego. Zdawali
sobie z tego sprawę także władcy litewscy. Nic tez dziwnego, ze książęta polscy
i wielcy książęta litewscy od lat dążyli do dobrego ułożenia wzajem stosunków i
utworzenia wspólnego frontu przeciw zakonowi. Nie było to jednak sprawa łatwą
zbyt, bowiem dzieliło obydwa państwa i kilkakrotnie nawiązywaną nich współpracy
często się zrywała (pierwsza żona Kazimierza była Litwinką, a on sam
doprowadził do małżeństwa swego ulubionego wnuka, Kaźka szczecińskiego, z córką
wielkiego księcia litewskiego Olgierd, Joanna, starsza siostra Jagiełły). Doprowadził
do pokoju. między innymi w 1343 r. w Kaliszu zawarł on z Krzyżakami traktat
pokojowy, na mocy którego Polska odzyskała Kujawy i ziemię dobrzyńską.
Odzyskanie najważniejszej z zagarniętych ziem - Pomorze zostało na razie
odłożone na później.
W 1386 r. na tron polski został powołany wielki
książę litewski - Władysław Jagiełło - wnuk Gedymina. Jan Długosz tak pisze o
królu: „Budowę ciała miał składną i przystojną, wejrzenie wesołe…, na trudy,
zimna, upały, zawieje i kurzawy nad podziw był cierpliwy. W ubiorze i
zewnętrznej postawie skromny… Do rozlewu krwi ludzkiej był tak nieskory, że
często największym nawet winowajcom karę odpuszczał. W ludziach umiał
dostrzegać cnoty i nie zawiścią, ale przychylnością mierząc czyny i zasługi
swego rycerstwa każdą sprawę chwalebną czy to na wojnie, czy podczas pokoju
spełnioną hojnie i wspaniale wynagradzał… W każdym tygodniu piątek z wielką
wstrzemięźliwością o chlebie i wodzie pościł. Zawsze trzeźwy, wina ani piwa nie
pijał… W obietnicach i postanowieniach wierny i stateczy, sam zmieniać ich nie
lubił i panom swoim nie dopuszczał, chyba dla ważnej jakiej przyczyny i
konieczności; a zawsze starał się przyprowadzić je do skutku. Sprawy ubogich,
wdów i sierot, jeśli sam słuchać i załatwiać ich niemógł, inny mężom polecił
do załatwienia… Więcej daleko rozdarował, niżeli sobie zostawił… Z prostotą
serca wspaniałe uczucia… Szczery i prostoduszny, nie miał w sobie żadnej
obłudy… W wojnach niemal wszystkich używał szczęścia i pomyślności. Dla obcych
i przychodniów tak był ludzkim uprzejmym, że podziwiana była taka cnota w
człowieku zrodzonym wśród barbarzyństwa i pogaństwa. Uraz doznanych i
nieprzyjaźni nie pamiętał… Ozdób powierzchownych i szat wytwornych nie lubił;
chodził zwykle w baranim kożuchu suknem pokrytym; rzadko brał na siebie struj
wykwintniejszy, jak płaszcz z szarego aksamitu bez żadnych ozdób ani
złotogłowiu…”.
Więcej streszczeń na temat (cz. IV) Zakon Krzyżacki, a Polska przed bitwą pod Grunwaldem.