Marina Vlady. Przed wieloma laty jedna z najpiękniejszych aktorek w Europie. Ostatni raz wystąpiła w filmie w 2001 roku. Los związał ją z rosyjskim bardem Włodzimierzem Wysockim. Marina
była Rosjanką, ale urodziła
się i wychowała we Francji. Babcia nauczyła ją rosyjskich pieśni, bajek, prowadziła do cerkwi. Karierę aktorską zaczęła mając jedenaście lat. Zagrała w filmie Burza letnia w rzymskiej Cinecittá. Ojciec zmarł, gdy miała trzynaście lat. Wtedy przyjęła aktorski pseudonim Marina, skrót jego imienia. Wiedziała, że aby wyrwać się z biedy musi grać, wiedziała też, że ma talent. Gdy dorosła stała się pięknością. Sama sobie wydawała się Wenus. Zakochała się w Marlonie Brando. Była już znaną, choć początkującą aktorką. Nic więc dziwnego, że się spotkali. Ona gotowa była pójść na całość, na szczęście do zbliżenia nie doszło, bowiem usłyszała jego rozmowę przez telefon. Z rozmowy wynikało jednoznacznie, że jej nie kocha. W wieku siedemnastu lat
wyszła za mąż za Roberta Hosseina. Przez pięć lat byli nierozłączni. Film Czarownica przyniósł jej międzynarodową sławę. Ale rozpadł się związek z Robertem. Mimo to była na swój sposób szczęśliwa. Miała dwóch synów, była bogata, uwielbiana, również w Związku Radzieckim. Wyszła ponownie za mąż. Ale i to małżeństwo okazało się nieudane. W 1967 roku w Moskwie Marina spotyka Włodzimierza Wysockiego.
Oboje są po przejściach. Ona ma trzech synów, on ma żonę i dwóch synów i oboje nie mają jeszcze trzydziestu lat. Przyjacielem Mariny i Wołodi był Daniel Olbrychski. Oni bardzo się kochali, napisze później. Zarówno Marina jak i Wołodia po raz trzeci w życiu wzięli ślub. Oboje sławni, młodzi, oboje kochani przez swoich fanów. Jak każda kochająca kobieta wierzyła, że przy niej się zmieni, rzuci alkohol, a potem morfinę. Niestety skończyło się tak, jak wywróżył jej cygański baron wyciągając z talii dwie karty – najpierw miłość, potem śmierć. Była jeszcze jej rozpacz. Marina po raz czwarty wyszła za mąż. Przed trzema laty została wdową. Marina Vlady znana jest dobrze starszym kinomanom. Młodzież ma nowych idoli. Ale warto pamiętać tych, którzy przed laty wzruszali naszych rodziców, babcie i dziadków. Wspomnienia o Marinie ukazały się w kwietniowym numerze miesięcznika Pani z 2007 roku. Autorka wykorzystała książkę Mariny Vlady Wysocki, czyli przerwany lot .