Czasy, w których żyjemy to era nowoczesnego, wysoko rozwiniętego świata. Doba komputerów, telewizji i
wielu innych cudów techniki, które powstały i będą powstawać, aby ułatwić i uprzyjemniać nam życie. Współczesny człowiek w pogoni za dobrami materialnymi nie zawsze, a nawet prawie nigdy nie dysponuje chwilą wytchnienia, a już zupełnie rzadko sięga po literaturę jako formę odpoczynku, odreagowania i zgłębienia wiedzy. Gdzie znaleźć w tym bałaganie czas na książkę, odpoczynek, przemyślenia? Ile książek przeczytaliśmy w ostatnim miesiącu – niech każdy sam odpowie na to pytanie.
Dziś jedną z form relaksu jest kino i telewizja. Rzadko zdarza się, by któreś z dzieci z własnej woli sięgnęło po książkę. Nowoczesne środki masowego przekazu mają znacznie większy wpływ na kształtowanie osobowości i wyrabiania poczucia estetyki niż rodzice. Przy telewizji odpoczywamy i pracujemy. Ma ona szerokie grono zwolenników, dociera prawie wszędzie i do każdego. Spoczywa jednak na niej ogromny ciężar odpowiedzialności za treść i formę przekazu.
„W ostatnich latach zaczął kształtować się pogląd, że film zmieniając radykalnie rolę literatury zdominował ją i uczynił sztuką „przyfilmową”.
Wiek XIX był wiekiem słowa, podobnie jak wiek XX jest wiekiem obrazu, i nic chyba już tego nie zmieni. Ubiegłe stulecie darzyło słowo wielkim zaufaniem, a od czasów Oświecenia nawet samo słowo „kultura” kojarzy się z tym, co się pisze, drukuje, czyta. W tym czasie literatura stała się sztuką nie potrzebującą żadnych dodatkowych uzasadnień swojej wysokiej pozycji. Literatura – sztuka narracyjna, fabularna, czasowa – nie miała żadnej konkurencji. Pozycja literatury, a przy okazji jej twórcy – pisarza – była niezaprzeczalnie najistotniejsza. Mimo zacofania ekonomicznego i gospodarczego pojawił się jednak nowy odbiorca, który miał już odmienne potrzeby i oczekiwania w porównaniu z tradycyjną publicznością literacką XIX w. Był to bywalec salonów z widowiskami optycznymi i kinematografu. Książkę zastąpił jej największy rywal – film.
Filmowcy bardzo wcześnie zainteresowali się możliwościami, jakie dawało im sfilmowanie znanych dzieł literackich. Współcześnie adaptacje literatury stały się zjawiskiem powszechnym.”
Na całym świecie powstają
ekranizacje mniej lub bardziej znanych dzieł literackich. Odpowiedzmy sobie przy okazji na pytanie, czy mogą one zaszkodzić literaturze? Z całą pewnością nie. Każdy reżyser liczy się z tym, że jego film zostanie porównany do dzieła literackiego a nie odwrotnie.
Dobrze zrobiona adaptacja daje widzom filmowym niemal pełne pojęcie o zasadniczej treści i głównej myśli powieści lub sztuki teatralnej pokazanej na ekranie. Jest więc jednym z najskuteczniejszych i najlepszych sposobów popularyzacji wartościowych dzieł literackich oraz upowszechniania kultury. Ponieważ film jest sztuką masową, dlatego też obejrzenie na ekranie adaptacji jakiejś dobrej powieści często skłania widzów do przeczytania powieści, której do tej pory nie znali. W ten też sposób film przyczynia się również do rozwoju czytelnictwa. Adaptacje filmowe natomiast są „same w sobie” szczególną formą masowego zapoznawania się milionów widzów kinowych z wybitnymi dziełami literackimi.
Dzięki badaniom socjologowie kultury zaobserwowali już jakiś czas temu, że wraz z pojawieniem się w kinach określonych tytułów filmów, wzrastało zainteresowanie ich literackimi odpowiednikami. Równocześnie zaobserwowano także wzrost ich wypożyczeń w bibliotekach. Odnotowano także, że zjawisko to miało związek z pojawieniem się głośnych ekranizacji naszej klasyki literackiej : Faraona, Krzyżaków, Nocy i dni, Nad Niemnem, Popiołów, Granicy czy Ziemi obiecanej. Prawdopodobnie zadziałał tu prosty mechanizm chęci skonfrontowania nowego spojrzenia filmowego ze starym widzeniem literackim. Aby spojrzeć na rolę, jaką pełni film w rozpowszechnianiu literatury obiektywnie, należy stwierdzić, że nie zawsze obejrzenie adaptacji filmowej motywujemłodzież do sięgnięcia po pierwowzór literacki. Ma to miejsce dość często, zwłaszcza obecnie, kiedy dostęp do filmu jest tak powszechny i łatwy poprzez kasety video, DVD czy internet. Ponieważ młodzież coraz częściej lekturę szkolna upatruje jako nudną i nie zasługującą na to, aby poświęcić jej więcej czasu niż wymaga tego kilkugodzinny seans przed telewizorem, dlatego też kontakt z adaptacją traktuje jako przyśpieszoną formę zapoznawania się z daną powieścią.
„Czy adaptacje mogą literaturę
upowszechniać? – pyta Maryla Hopfinger w książce Kultura współczesna – audiowizualność. Adaptacja nie może upowszechniać utworu literackiego, ponieważ go nie powtarza, nie zastępuje, tylko interpretuje – z pomocą innych nośników i reguł wypowiedzi. Nie może zatem upowszechniać tego, czym nie jest i w żadnym razie być nie potrafi (...) Samą literaturę upowszechniać można tylko przez zwiększenie jej czytelnictwa, poprzez tworzenie jak najdogodniejszych warunków społecznego funkcjonowania kultury literackiej. Adaptacje mogą natomiast przenosić i upowszechniać literackie wątki, motywy czy postaci, repertuary wartości i wzorów.”
Pomimo tego, z doświadczenia niejednokrotnie wynika, iż film skłania odbiorców do sięgnięcia, po raz pierwszy bądź wtóry, po lekturę jakiegoś utworu literackiego. Wprowadza także do społecznej świadomości nazwisko i osobę pisarza, także tytuł utworu. Pełni przy tym rolę anonsu, powiadomienia, przybliża pewne problemy czy pytania.
Mimo, że z obserwacji wynika, iż, jak dotychczas, w pojedynku, jaki toczą oryginał literacki i adaptacja filmowa, u młodzieży wygrywa właśnie film, to adaptacje filmowe jeszcze długo będziemy traktować jako swoiste uzupełnienie lektury, a nie jej zastępcę. Być może powstanie w przyszłości nowa forma przekazu informacji, jednak słowo pisane jako klasyka będzie cieszyć się popularnością.
Trzeba i warto oglądać filmowe adaptacje literatury, jednakże nigdy nie należy tego robić zamiast czytania.