Utwór wyraźnie dzieli się na 2 części.
Pierwsza część dotyczy pobytu poety w skarbcu Atreusza,
nazwanego również Grobem Agamemnona i refleksji, jakie atmosfera tego miejsca w nim wzbudziła. Pobyt w tym miejscu nasuwa podmiotowi lirycznemu skojarzenia z Iliadą Homera i z mitologicznymi bohaterami, znanymi z podań starożytnych Greków. Lutnia powoduje u poety przypływ myśli o bohaterstwie ludzi, których czyny były opisywane w dziełach Homera. Poeta rozmyśla o wielkości tych czynów i o wielkości poezji. Panuje nastrój smutny. Wydaje mu się, że on i jego
twórczość są mali. Wyraża również smutek z powodu niezrozumienia jego poezji przez współczesnych mu ludzi i mówi o niedoskonałości własnych wierszy w porównaniu z poezją Homera. Siedząc w grobowcu sławy, zbrodni i pychy, zdaje sobie, że jest to
miejsce, w którym ważyły się kiedyś ważne sprawy. W pewnym momencie do ciemnego grobowca przedostał się promień słońca. Poecie wydawało się, że jest to struna z harfy Homera. Zapragnął ją uchwycić, lecz w jego dłoni – pękła. W tym momencie zdał sobie sprawę, że nigdy nie dorówna Homerowi.
Druga część opisuje dwa starożytne miejsca: Termopile i Cheronea. W Cheronei Grecy ponieśli klęskę w bitwie z Macedończykami, a Grecja utraciła niepodległość. Jest to miejsce klęski i hańby. Poeta porównuje to miejsce do Polski, porównuje Polaków i Greków. Polacy również ponieśli klęskę i utracili niepodległość. Na Termopilach poeta wstydzi się zatrzymać. Jest to miejsce, gdzie żołnierze oddali życie dla ratowania ojczyzny. Poeta zwraca się bezpośrednio do Polski. Mówi, że chłopi są duszą anielską a szlachta czerepem rubasznym. Lud jest więziony przez szlachtę. Dopóki rozbiorcy będą rozdzierać terytorium Polski, dopóty Polska nie odzyska wolności. Poeta mówi, że potem Polska nie będzie miała szans i nadziei na odzyskanie wolności. Nakazuje jej zrzucić ohydne szaty oraz koszulę Dejaniry. Nakazuje jej powstać, oczyścić się, połączyć siły i walczyć o niepodległość. Wtedy naród powstanie z upadku a inne narody przelękną się. Polacy utworzą posąg z jednej bryły, co ma oznaczać zjednoczenie. Polska była dumna ze swego bogactwa, naśladowała kulturę innych narodów. Nazywano ją pawiem i papugą. Poeta czuje potrzebę mówienia o tym. Czuje się pełen winy jako szlachcic, jako przedstawiciel tej grupy społecznej. Poeta wypowiadając te słowa obawia się, że naród go potępi. Poeta nawiązuje do mitologii, mówi że Polska jest synem Prometeusza a sęp wydziobuje mu mózg. Poeta chce potrząsnąć sercem Polaków, wedrzeć się do ich wnętrza. Nikt nie ma prawa zaprotestować, bo niewolnicy nie mają prawa. Muszą go wysłuchać i zaakceptować.