Rozmowa z Tomaszem Niewodniczańskim
znanym w świecie bardziej pod pseudonimem dr Niwo, ze względu na trudność w wymowie nazwiska.Dr Niwo jest znanym kolekcjonerem dzieł sztuki, głównie atlasów i map, posiadaczem być może największej
kolekcji tego rodzaju w świecie. Opowiada o swojej edukacji w Polsce i o tym jak znalazł
się w Niemczech.Małżeństwo z obywatelką Republiki Federalnej Niemiec nie było główną przyczyną emigracji, raczej brak zainteresowania, w pewnym okresie, osobą rozmówcy.Na emigracji było mu łatwiej, gdyż rodzina żony była głównym akcjonariuszem browaru w Bittburgu. Konieczność pracy w rodzinnej firmie sprowokowała dalsze losy dr Niwo. Porzucił pracę naukowca, fizyka jądrowego, i rozpoczął przygodę z biznesem. Wysokie dochody umożliwiały tworzenie poważnej kolekcji.Początkowo kierował się w swoich zakupach kryterium, aby na mapach były ziemie polskie, z czasem nabywał i inne. Opisuje barwnie swoje poszukiwania i emocje z tym związane. Trafne i mniej trafne zakupy. Przeoczone okazje, gdy kierował się ceną. Straty niektórych okazów przy okazji włamań, próby ich odzyskania z pomocą policji i bez. Zbiór liczy obecnie ponad 2300 map i widoków polskich miast. Kolekcjoner po 20 latach zastanawia się komu przekazać kolekcję. Na pytanie przeprowadzającego wywiad, czy Polska może skorzystać przy tej okazji stwierdza, że kieruje się rodowodem kapitału, który przeznaczał na zakupy. Kapitał był niemiecki, gdyż tam zarabiał. Nie przykłada większej wagi do tego, co się stanie z jego kolekcją po śmierci. Fascynujące dla zbieracza jest samo zbieranie, nie gromadzenie, choć jak sam podkreśla można nazwać to ciężką, wyniszczającą chorobą. Kolekcjoner musi być samotny, gdy chce prowadzić swoje dzieło z pasją. Swoje pragnienia spełnił, innym proponuje swego rodzaju transakcje wiązane co do dalszych losów kolekcji. Część polska zbiorów kartograficznych i archiwalnych po jego śmierci idzie jako depozyt do Biblioteki Państwowej Funduszu Pruskiego Dziedzictwa Kultury w Berlinie. Jeśli w ciągu następnych 25 lat władze polskie i niemieckie dojdą do porozumienia i niemiecki zbiór tak zwanej Berlinki, czyli cennych autografów niemieckich XVIII- i XIX-wiecznych kompozytorów, między innymi Beethovena i Mozarta, oraz pisarzy wróci z Biblioteki Jagiellońskiej do Berlina, strona niemiecka będzie musiała niezwłocznie przekazać kolekcje do Muzeum Zamku Królewskiego w Warszawie.Co do reszty, wyraża nadzieję, że rodzina może się tą kolekcją zaopiekuje, a może ją sprzeda. To już nie jego zmartwienie. Rozproszeniem kolekcji się nie martwi, gdyż, co podkreśla, on również dostał taką szansę dzięki bagatelizowaniu tej sprawy przez tych, co żyli przed nim. Teraz kieruje swoje zainteresowania w innym kierunku, mianowicie zajmuje się redagowaniem ogłoszenia o swojej śmierci. Wymyślił też treść napisu na nagrobku. "Tomasz Niewodniczański. Zbieracz, fizyk, przedsiębiorca". Dziwak.
Więcej streszczeń na temat Doktor Niwo - wywiad ze znanym kolekcjonerem