• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

Strona główna Shvoong>Sztuka I Nauki Humanistyczne>never more - paul gaugain (part 3)

.

never more - paul gaugain (part 3)

autor : paciorek     

Autor : beckett, wielcy malarze, ja
Powered by Profi-Lingua
Realizm pozostaje do dyspozycji fotografii. W nowym malarstwie znika przymus stosowania prawideł perspektywy, światłocienia,
określonego źródła światła w obrazie. Przedmiot staje się otwartym znakiem, a nie odwzorowaniem rzeczywistości. Postimpresjoniści starali się uwolnić dzieło malarskie od naśladownictwa natury (czyli koncepcji mimesis), kładli nacisk na autonomiczność dzieła malarskiego. Paul Gauguin, zgodnie ze sformułowaną przez siebie teorią syntetyzmu, nie dba o piękno realizmu, ale o prawdę swej artystycznej „ponad-realności”. Dlatego w przeciwieństwie do malarstwa realistycznego, gdzie patrząc na umierającą kobietę skupialiśmy się na aspekcie umierania (teatralne „Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny” w wykonaniu anonimowego artysty wczesnego renesansu, ten sam motyw według genialnego Caravaggia wraz z całym arsenałem gestów i alegorii albo nawet patetyczna „Śmierć Eleni” Malczewskiego), w postimpresjonizmie temat obrazu pozostanie, podobnie jak zamysł twórcy, „drugoplanowy” wobec naszych własnych interpretacji. Umiera autor dzieła, a rodzi się odbiorca, który może dowolnie odczytywać przedstawione elementy. Toteż z całą swobodą subiektywnego „ja”, mogę wnioskować, że „Never More” nie przywraca troski średniowiecznych mnichów o to, jak umierać, ale stanowi wołanie współczesnego artysty o to, jak żyć. Choć oczywiście mogę wrócić do symboliki koloru, gdzie zielona konsystencja ciała wyrażać będzie zepsucie, przemijanie i nadzieję na raj… Lub powtórzyć za uczonymi krytykami, że twórczość Gauguina cechuje syntetyczne traktowanie plam barwnych, czysta paleta i stosowanie kreski dla oddzielenia sąsiadujących kolorów, a „Never More” szczególnie, zyskuje większą intensywność i blask koloru oraz monumentalną prostotę kompozycji.<9>Ale nie techniczne umiejętności stanowią o wadze tego mrocznego obrazu, ale jakaś magiczna krzta optymizmu, może to błękitne niebo, które za oknem „hospicjum” uświadamia nam, że świat nie ustał, pomimo że ci, którzy cierpią, bardzo pragną jego końca. Co gorsza, podczas gdy my płaczemy, tam trwa normalne życie – tahitański eden albo renesansowa sielanka Toskani, jakiś magiczny widok z cyprysami czy z szumiącym morzem, które w swych odmętach niesie szmer odległych wieści.Zagubiony na obcej i pierwszy raz złowrogiej wyspie, Paul Gauguin pogrąża się w coraz głębszej depresji. Utożsamia się on z duchem zmarłej córeczki i powoli zawierza krukowi Poego, który odżegnując się od bólu ostrym „nigdy więcej”, kieruje artystę nieuchronnie ku śmierci… bo tylko śmierć pozwala całkowicie zapomnieć.Ta obsesja doprowadza Gauguina pod koniec roku do kolejnej próby samobójczej. „Z tego cienia na podłodze duszy mej nie podniosą już żadne ręce– NIGDY WIĘCEJ” pisze Poe.Gauguin zostaje na czas odratowany, ale w swych obrazach nadal posługuje się mroczną kolorystyką: „Specjalnie zanurzyłem wszystko w kolorach ciemnych i smutnych; to nie jedwab, nie aksamit, nie batyst ani złoto tworzą luksus, ale wyłącznie materia przeobrażająca się w bogactwo za dotknięciem ręki artysty.”Tak więc pogrążona w rozpaczy Tahitanka poprzez związek z duszą swego twórcy odsłania nam zupełnie inne, mroczne tajemnice. A raczej pozwala nam wierzyć w to, iż zdołaliśmy zgłębić jej sekret, gdyż ukazuje się nam naga, w całej obfitości swego ciemnoskórego ciała, a my zgadujemy i wypowiadamy otwarcie jej lęki i pragnienia.…Tahitanka nie tyle zostaje uzdrowiona, co wbrew sobie przywrócona do życia.…Sam fakt, że żyje, jest źródłem jej nieszczęścia.…Nawet, jeśli na Tahiti świeci słońce.Najbardziej przejmujące jest jednak to, że wraz z wysiłkiem naszego domniemania, nie jesteśmy w swej diagnozie bliżsi źródła jej udręk niż dwójka obgadujących ją w tle obrazu kobiet: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?”…
Opublikowano dnia: października 17, 2006
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

.