Znajdź
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Załóż konto na Schvoong wpisując dane

Jesteś zarejestrowany? Zaloguj się!
×

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

albo

Nie jesteś zarejestrowany? Zarejestruj się!
×

Zarejestruj się

Użyj swojego profilu na Facebook, żeby szybciej się zarejestrować

albo

Zaloguj się

Zaloguj się używając konta na Facebook

Strona główna Shvoong>Sztuka I Nauki Humanistyczne>„Zdążyć przed Panem Bogiem”- Streszczenie

„Zdążyć przed Panem Bogiem”- Streszczenie

książki Recenzja   według:Madzia131     Autor : Madzia 131
ª
 
Dotyczy wybuchu powstania w getcie. Było to 19 kwietnia 1943 roku. Data ta została niejako narzucona przez Niemców, którzy właśnie na ten dzień zaplanowali likwidację getta. W przeddzień wybuchu wybrali na swojego komendanta Mordechaja Anielewicza. Był to młody Żyd z Powiśla, który przed wojną pomagał matce – handlarce, malując skrzela nieświeżych ryb czerwoną farbą, aby wyglądały na świeże. 8 maja wraz ze swoją dziewczyną i kilkudziesięcioma innymi osobami popełnił samobójstwo na Miłej 18. Edelman, który dowodził czterdziestoma powstańcami, w ogóle nie brał pod uwagę takiej możliwości. Był twardym, opanowanym i zdyscyplinowanym człowiekiem. ... Wspomina Michała Klepfisza, młodego inżyniera, który własnym ciałem zasłonił karabin maszynowy, aby inni mogli się przedrzeć. Pośmiertnie odznaczono go za to Krzyżem Virtuti Militari. Wyjaśnia też, że w tamtym czasie pracował jako goniec w szpitalu, więc jego zadaniem było wyprowadzanie chorych z Umschlagplatzu. Dzięki temu udawało mu się uratować wielu tych, którzy, zdaniem ŻOB, byli najbardziej potrzebni. Niemcy rozdali Żydom tzw. numerki na życie. Tym, którzy je mieli, obiecano przeżycie, jednak było to kłamstwo. Potem ogłoszono, że przeżyją pracownicy fabryk, po nich – posiadający maszyny do szycia, ale wszyscy zginęli. W końcu ogłoszono, że każdy, kto dobrowolnie się zgłosi na roboty, otrzyma trzy kilo chleba i marmoladę. Ludzie nie potrafili uwierzyć, że z Treblinki już nikt nie wróci żywy. W okresie od 22 lipca do 8 września 1942 czterysta tysięcy Żydów dobrowolnie pojechało do obozu zagłady, bo nie chcieli uwierzyć ostrzeżeniom. Jedyny, który być może potrafiłby ich przekonać – Adam Czerniaków, prezes gminy żydowskiej – popełnił samobójstwo. Nie umarł „z fajerwerkiem”, wzywając wcześniej do walki, jak tego od niego oczekiwano, ale „uczynił swoją śmierć własną, prywatną sprawą.” Jednak większość żobowców była za powstaniem i tak właśnie postanowiono. „Przecież ludzkość umówiła się, że umieranie z bronią jest piękniejsze niż bez broni. Więc podporządkowaliśmy się tej umowie.” Fragment drugi: Jest relacją z reakcji czytelników na wywiad z Edelmanem. Oburzenie wielu osób wzbudził fakt zdemitologizowania powstania i powstańców, jakiego dokonał w rozmowie z autorką. Nie potrafili mu wybaczyć, że tak odarł wszystko z wielkości, ale najbardziej chodziło im o ryby. Edelman wspomina swój wyjazd do USA z 1963 roku, kiedy to spotkał się z przywódcami związków zawodowych, które w czasie wojny finansowały zakup broni dla getta. Musiał wtedy bardzo uważać, by nie powiedzieć czegoś niestosownego, co mogłoby zranić ich uczucia. ... Po raz pierwszy pojawia się problem pamięci – Edelman pamięta wiele faktów inaczej niż inni, a jego prawda dla wielu jest wręcz niemożliwa do przyjęcia. Mimo to nie chce zmieniać szczegółów, powtarzając uparcie: przecież to jest już bez znaczenia. Decyduje jednak wspólnie z autorką, że w dalszej części wywiadu będą bardziej uważnie dobierać słowa, by nikogo nie zranić. Fragment trzeci: Opowiada o sposobie przekazywania informacji o powstaniu przez Edelmana. Wyłania się z niego bolesna refleksja, że jedyny, który przeżył, nie nadawał się na bohatera, bo nie potrafił mówić z patosem i nienawiścią. Zamilkł więc na trzydzieści lat, a gdy zdecydował się raz jeszcze opowiedzieć o tamtych wydarzeniach, stało się jasne, że byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby nie przerywał milczenia. Fragment czwarty: Pokazuje obrazy choroby głodowej jaka panowała w getcie i wynaturzenia do jakich ona prowadziła. Mechanizm śmierci głodowej stał się przedmiotem zainteresowania lekarzy, jednak badania zostały przerwane, gdy z powodu likwidacji getta uległ zniszczeniu surowiec naukowy, a potem także i badacze. Przeżyła tylko doktor Teodozja Goliborska, ale badania prowadzone w getcie do niczego się jej nie przydały, gdyż ludzie, których leczyła, byli syci, wręcz przekarmieni.
Fragment piąty: Pojawia się w nim postać Profesora, który był pionierem w dokonywaniu operacji serca w stanie zawału. Przedstawia historię profesora od czasów okupacji, kiedy w radomskim szpitalu Św. Kazimierza operował partyzantów, do lat powojennych, kiedy to kierował zespołem lekarzy, do którego należeli: Edelman, Zofia Wróblówna, Elżbieta Chętkowska i Aga Żuchowska. W trakcie rozmowy z Hanną Krall Profesor wyznaje, że przed każdą operacją boi się tak bardzo, że ma nadzieję, że coś mu w niej przeszkodzi. Oczywiście boi się Boga i tego, że pacjent umrze w trakcie lub po operacji, ale najbardziej obawia się iż koledzy powiedzą: on eksperymentuje na człowieku. Na szczęście dzięki uporowi swoich lekarzy decyduje się w końcu na przeprowadzenie pionierskiej operacji. Jego dokonania zostają entuzjastycznie przyjęte w środowisku lekarskim. ... W tym fragmencie przywołane zostają historie kilku pacjentów Profesora: składającej długopisy Bubnerowej, której odwrócono krwiobieg, Rzewuskiego, który był dyrektorem fabryki, a którego operowano w stanie ostrego zawału i kilku innych osób. Fragment szósty: Jest powrotem do lat okupacji, choć w jego początkowej części, jakby mimochodem, dowiadujemy się, że Edelman jest współautorem pracy naukowej „Zawał serca”. Hanna Krall przypomina fragmenty filmu „Requiem dla 500 000”, kiedy ludzie spokojnie i bez oporu szli do transportu. W ocenie wielu osób ta śmierć była gorsza, bo nie pozostawiła po sobie legendy dla przyszłych pokoleń. Zdaniem Edelmana jednak była to śmierć o wiele trudniejsza i bardziej heroiczna, choć jego racje nie znajdują uznania. Fragment siódmy: Poznajemy w nim przeszłość Edelmana, motywy kierujące jego postępowaniem. Edelman wspomina zdarzenie, które miało miejsce na ulicy Żelaznej, a którego był mimowolnym świadkiem. Dwóch niemieckich oficerów obcinało brodę staremu Żydowi ustawionemu na drewnianej beczce. Było to jeszcze w czasach, gdy nie istniało getto, więc zgromadzeni gapie nie odczuwali grozy sytuacji, a jedynie jej komizm. Zaczynano jednak rozumieć bezbronność Żydów wobec szykan i bezkarność Niemców. „Wtedy zrozumiałem, że najważniejsze ze wszystkiego jest nie dać wepchnąć się na beczkę. Nigdy, przez nikogo.” Opowiada o tym dlaczego nie wyjechał z Polski, choć tak robiło wielu jego kolegów – przed wojną zdecydował się zostać, aby nie sprzeniewierzyć się własnym słowom, a po wojnie – bo czuł się związany z miejscem, gdzie 400 000 ludzi przeszło obok niego na Umschlagplatzu. Mówi także o anonimowych bukietach żółtych kwiatów, które dostaje co roku w rocznicę powstania i innych „kiczowatych historiach” z czasu wojny. O prostytutkach, które codziennie dawały mu bułkę, a z którymi później palił papierosy w bunkrze i „to był jeden z najlepszych dni w getcie.” Przy okazji tego wspomnienia pojawia się refleksja, czy w ogóle wypada mówić o tym, że w getcie były prostytutki.
Opublikowano dnia: 28 marca, 2008   
Proszę oceń : 1 2 3 4 5
  1. Odpowiedz   Pytanie  :    bardzo ciekawe streszczenie Zobacz wszystkie
Tłumacz Wyślij Odnośnik Drukuj
  1. 1.

    Jakość Pracy

    Ogólnie praca wydaje mi sie bardzo dobra, ale chyba sa wydarzenia nie chronologicznie.

    1 Zagłosuj 4 kwietnia 2011
X

.