Akcja rozgrywa się Obarecki schyłku dziewiętnastego wieku. Świeżo
upieczony doktor Paweł Obarecki przed sześcioma laty
zawitał do małej
wsi Obrzydłówek. Pełny zapału i chęci pomocy ludziom wypowiedział wojnę
aptekarzowi i felczerom, którzy sprzedawali leki po horrendalnych
cenach i żerowali na chorobach biednych ludzi. Lecząc za pół darmo
naraził się na ich gniew i nienawiść. Prawie każdego dnia jego szyby w
oknach zostawały wybijane, aż wstawił sobie dębowe okiennice.
Jednak jego zapał z czasem słabł. Doktor stał się melancholijny i zadumany.
Zaczął grywać w karty z plebanem i poczciarzem, a z
dwudziestoczteroletnią gospodynią rozmawiał o jedzeniu flirtując, co
raz. Również przy pomocy księdza pogodził się z aptekarzem, a nawet
polubił go. Wdawał się także w długie rozmowy z jego żoną, która była
tępa jak siekierka do cukru. Pewnego dnia został wezwany do chorej na
tyfus nauczycielki, która mieszkała 3 mile stamtąd. Po konnicą na
miejsce w nauczycielce rozpoznał dawną miłość ze studiów Stanisławę
Bozowską. Natychmiast wysłał
chłopa po chininę, a sam czuwał i
rozpamiętywał dawne czasy. Stasia tak jak on studiowała w Warszawie.
Oświadczył się jej nawet jednak ona potraktowała to jak żart. Wkrótce
po tym wyjechała na wieś, aby uczyć jako nauczycielka… Po długim
oczekiwaniu na chłopa sam wybrał się po lekarstwa. Jednak, gdy dotarł
po dość długim czasie z powrotem, w łóżku leżał nagi trup kobiety-
Stanisławy Bozowskiej. Na jej biurku w domu leżał list i rękopis, w
którym pisała do Helenki, że jest chora i wreszcie ukończyła pracę nad
książkę, która zatytułowała „Fizyka dla ludu”. W liście prosi ją, aby
wydała tą książkę. Paweł Obarecki pod wrażeniem życia Stanisławy,
zmienia swój tryb życia. Odprawia młodą gospodynię, zaprzestaję gry w
karty i jak za dawnych czasów leczy chorych ludzi za pół darmo. Jednak
nie trwa to długo. Chociaż wciąż spokojny i szczęśliwy zaczyna palić i
gromadzić zarobione pieniadze.