Pan Tomasz był dobrym człowiekiem, wrażliwym na ból i cierpienie
bliżniego. Nigdy nie przechodził obojetnie obok potrzebujacej
pomocy
osoby i zawsze starał się jej pomóc. Jego najwiekszym
wrogiem były
katarynki,
mecenas bardzo ich nie cierpiał, uważał, że
jestto duże drewniane pudło, które trzeba nakręcić aby mogło grać,
mówił, że melodia wydobywająca się z katarynki, zabija ducha muzyki.
Pewnego dnia, ktoś zrobił mecenasowi niesmaczny żart i niespodziewanie
na terenie kamienicy pojawiłyt się dwie katarynki, które bardzo
farłszowały, i doprowadziły pana Tomasza do szału, po chwili do
gabinetu przyszli- lokaj ze stróżem, mecenas spojrzał w okono i
dostrzegł niewidomą dziewczynke, którą już od dawna obserwował i zobaczył niewiarygodną rzecz, dziewczynka była radosna, na
jej twarzy gościł uśmiech, a ze szczęścia skakała i tańczyła po pokoju.
Pan Tomasz bardzo się wzruszył, wiedząc ze dziewczynka nigdy się nie
uśmiechała, tylko przez czały czas siedziała przy oknie smutna.
Od tamtej pory mecenas płacił stróżowi za to, aby wpuszczał codziennie na teren kamienicy, katarynki.
Pan Tomasz pomimo tego, że nie lubił tej melodii kazał wpuszczać
katarynki, chciał żeby dziewczynka, która przez całe dzieciństwo
siedziała smutna, była teraz szczęśliwa i aby uśmiech na jej twarzy
jaśniał częściej.
Moim zdaniem pan Tomasz, który pozwolił grać katarynce, wykazał się złoym sercem oraz dużym poświeceniem.