Przeglądając strony internetowe, trafiłem niedawno na ankietę dotyczącą ideału
kobiety. Zdziwiłem się nieco, gdyż nigdy nie
zastanawiałem się nad tym, jak ma wyglądać moja dziewczyna, żona, osoba którą pokocham. Spojrzałem na dotychczasowe wyniki tej ankiety- 40% blondynka, 30% szczupła itd. Przeraziło mnie to. Czy to że ktoś urodził się z blond włosami decyduje o jego powodzeniu w życiu? Czy to oznacza że jeśli ktoś jest genetycznie obciążony taką czy inną sylwetką, ma mniejsze szanse na znalezienie przyjaźni i miłości? A przecież najważniejsze jest to, co w naszym wnętrzu. To jak się zachowujemy, jak myślimy… Lis w „Małym Księciu” A. de Saint Exupery’ego powiedział: Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Dobrze widzi się tyko
sercem. Jeśli nie szata zdobi człowieka to w czym tkwi jego wartość? Szata jest tylko ułudą – może szybko ulec zmianie, a to, co człowiek sobą reprezentuje, jest wartością nieprzemijającą. Po czym w takim razie powinniśmy poznać wartościowego człowieka? Po jego zdolności do odczuwania współczucia, bezinteresownej dobroci, czułości, miłości i przyjaźni. A człowiek choćby najpiękniej czy najmodniej ubrany, ale pusty w środku, nie pokocha nas i nie zrozumie. Świetnym przykładem ilustrującym to, o czym mówię, jest postać Ani Shirlej z powieści Ania z Zielonego Wzgórza. Ta rudowłosa i piegowata dziewczyna nie była śliczna, nie miała strojnej garderoby jak jej koleżanki, a mimo to zjednywała serce każdego, kto tylko ją poznał. Do domu Maryli i Mateusza wniosła wiele ciepła i radości. Zawdzięczała to swojej bogatej osobowości, ujmującemu stylowi bycia, przyjaźni, którą potrafiła okazywać i ogromnej wrażliwości. Te wszystkie cechy były niewypowiedzianie ważniejsze od urody czy modnych ubrań. Ludzie żyjący w XXI w. przywiązują znaczą wagę do swojego wyglądu, wydają dużo pieniędzy na ubrania i kosmetyki, ale zapominają, że piękna swojego wnętrza-duszy nie kupią w żadnym butiku ani salonie piękności…Dbajmy o swój wygląd, ale nie zapominajmy o jeszcze ważniejszej rzeczy jaką jest to co mamy w sercu. Ludzie coraz częściej zapominają o przysłowiach, mądrościach narodów, które mówią, „Nie szata zdobi człowieka”, co należy rozumieć bardzo prosto, nie powinny być dla nas zbyt ważne dobra materialne, ale to co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne, czyli właśnie to co można zobaczyć tylko sercem, zgodnie z dewizą lisa. Kolejnym przysłowiem jest „Nie wszystko złoto co się świeci” ta Ta maksyma przekazuje nam, że nie wszystko, co się błyszcze niczym złoto jest cennym kruszcem. Dotyczy to ludzi, którzy pięknie wyglądają, noszą markowe ubrania, używają drogich perfum, ale ne rzadko są próżni, egoistyczni, zapatrzeni tylko w siebie a nie doceniają innego człowieka. W swoim życiu często spotykamy ludzi nie bogatych, niemodnie ubranych, zapracowanych, którzy nie wyróżniają się pięknym wyglądem zewnętrznym, ale maja bogate wnętrze. Ludzie ci są dobrzy, życzliwi, umieją kochać i zrozumieć drugiego człowieka. Jeśli więc miałbym szukać ideału
kobiety, nie szukałbym jej włosów, oczu, czy szczupłej sylwetki. Kobieta o tych cechach może okazać się próżna, pusta w środku. Po latach włosy staną się rzadkie i siwe, oczy stracą blask, a ciało będzie pokryte zmarszczkami… Zostanie niezmienione tylko to co było w sercu, bo czas nie ma wpływu tylko na wygląd wewnętrzny. Zgadzam się ze słowami lisa skierowanymi do Małego Księcia „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Dobrze widzi się tylko sercem”. To co widzimy jest istotne – piękno zewnętrze świata ma ogromne znaczenie. Jest estetyczne, cieszy zmysły, ale nie należy zapominać o rzeczach, których nie możemy dostrzec wzrokiem. Starajmy się patrzeć sercem, bądźmy otwarci na innych ludzi, i chciejmy zrozumieć ich postępowanie. Dostrzeżmy w każdym człowieku jego indywidualność i dobre cechy, to co jest w nim dobre. Tak jak Mały Książe, który mimo iż na ziemi odkrył tysiące podobnie wyglądających róż, dzięki spotkaniu z lisem, sercem docenił niepowtarzalność swojej róży.