• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

Strona główna Shvoong>Sztuka I Nauki Humanistyczne>"Gloria vistis" E. Orzeszkowej - bardzo krótkie opracowanie.

.

"Gloria vistis" E. Orzeszkowej - bardzo krótkie opracowanie.

autor : Kasiorek     

Autor : Katarzyna Bieniek
Powered by Profi-Lingua
"Gloria victis" to opowiadanie relacjonujące przebieg jednego z
epizodów powstania styczniowego. Autorka składa hołd
poległym i wyraża
przekonanie, że poniesione ofiary nie były daremne, a przyszłość doceni
ich wielkość. O losie grupy powstańców z Polesia opowiadają leśne
drzewa, świadkowie walk, cierpień i nadziei ludzkich. Opowiadają o nich
wiatrowi, który odwiedził bezimienną leśną mogiłę. Oddziałem leżącym w
mogile dowodził Romuald Traugutt, który "wziąwszy na ramiona krzyż
narodu swego, poszedł za idącym ziemią tą słupem ognistym i w nim
zgorzał". Przy jego boku najczęściej i najbardziej walecznie bił się
młody Tarłowski, chociaż "w geniuszu natury i górnych myślach ludzkich
rozkochany, do bojów tych stworzony nie był". Mieszkał wraz z siostrą
niedaleko miejsca walk, w miejscu otoczonym zielenią drzew, które
ukochał wraz z całą przyrodą i której tajniki pragnął dokładnie poznać.
Nie mógł zrozumieć, dlaczego w ludziach jest tyle nienawiści, dlaczego
nie potrafią żyć w zgodzie i harmonii, których przykłady niesie
przyroda. Przeciwny wszelkim gwałtom ruszył do walki, aby zabijać, gdyż
"dopóki gwałt, dopóty święty przeciwko gwałtowi gniew! Dopóki krzywda,
dopóty walka! Przez krew i śmierć, przez ruiny i mogiły, z nadzieją czy
przeciw nadziei walka z piekłem ziemi w imię nieba, które na ziemię
zstąpi...".
Nadszedł dzień ciężkiej bitwy, w której wielu zginęło i wielu było
ciężko rannych. Zwycięski oddział wrogów nie oszczędził nawet tych,
których złożono w szałasie, by leczyć ich rany, lub by mogli umrzeć
spokojnie. Po kilkunastu minutach "Nie było już w namiocie rannych ani
lekarzy. Były tylko trupy w krwi broczące i jeszcze otrzymujące nowe
rany, umilkłe albo w strasznym konaniu charczące". Wśród mordowanych
był Tarłowski. Mijały lata, a nad bezimienną leśną mogiłą niestrudzony
czas wciąż szeptał: vae victis! (biada zwyciężonym). Ale wiatr, który
wysłuchał opowieści, który wie wszystko, zerwał się gwałtownie "świętym
szałem zdjęty" i przelatując nad światem głosił wszystkim i wszystkiemu
nową prawdę - gloria victis! Wiedział bowiem, że nadejdą kiedyś czasy,
w których dzięki nim "miecze mają być przekute na pługi, a jagnięta sen
spokojny znajdować u boku lwów...".
Opublikowano dnia: grudnia 29, 2007
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

.