• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

Strona główna Shvoong>Sztuka I Nauki Humanistyczne>"(Nie) rozumiem Cię Kordianie..." - zwrot bezpośredni do Kordiana.

.

"(Nie) rozumiem Cię Kordianie..." - zwrot bezpośredni do Kordiana.

autor : Kasiorek    

Autor : Katarzyna Bieniek
Powered by Profi-Lingua
Kordianie!
I stało się tak jak mówili wszyscy, a mówili oni ,że za słaby jesteś,
za słaby by cokolwiek uczynić.
Ludzie rodzą się silni, silnym nie można
się nauczyć być. Ty popełniłeś błąd, nie posłuchałeś mądrych rad, nie
dałeś wiary opowieściom, zlekceważyłeś ostrzeżenia..i stało się tak jak
musiało się stać, a prze z swój nierozsądny postępek zmarnowałeś całe
swoje młode życie. Nic, nic nie będzie już takie samo, zmieniłeś
wszystko jednym nieudanym przedsięwzięciem..przedsięwzięcie...toć to
zamiar był zaledwie, zamiar nieudany i kruchy jak Ty sam. Podobno
jesteś w szpitalu psychiatrycznym i taki adres napisałem na kopercie.
Nie wiesz Ty kim ja jestem , niech tak pozostanie...dodam tylko, że i
ja byłem w lochu na naradzie i słyszałem słowa Prezesa " Młodzieńcze,
pięć kul tylko padło...
Stu pięćdziesięciu przeciw zbrodni głosowało...", słyszałem jego
zaklinanie. Złamałeś wagę głosowania, nie liczyły się dla Ciebie słowa,
pamiętam tą iskrę w Twoich oczach gdy wykrzyknąłeś :Oto pierwsze
zwycięstwo... pokonam! lub zginę!...
Ha! carze, ty nam polską ukradłeś krainę?
Za to śmierć! bo wiedziałeś kradnąc, żeś wart śmierci!
Pozostałeś głuchy na prośby doświadczonego przecież człowieka i na cóż
to się zdało? Na cóż to wszystko , jeśli nie na pośmiewisko zaledwie.
Chciałeś zrobić coś dla Polski? Coś dla ukochanej ojczyzny? Prędzej byś
tego dokonał drążąc carskie próchno od wewnątrz, podkładając ogień w
zetlałe konary - Ty rzuciłeś się jednak na zdrowe pędy ze sztyletem
jedynie - a nie przyniosło to niczego. Kordianie! Czy myślisz o sobie -
"Jam wielki wybawiciel narodu"? Obudź się wreszcie z tej pół - jawy.
Jesteś niczym , dokonanie zamachu, którego się podjąłeś, przekroczyło
Twoje możliwości psychiczne i moralne.
Biedny jesteś człowieku...wydawało mi się, że Cię rozumiem, kiedy
porywałeś się do walki...lecz teraz widzę, że nie dobro ojczyzny, lecz
tylko własna duma, suma i pycha Tobą kierowały. Zbłądziłeś,, pomyliłeś
drogę...Nie rozumiem Ciebie Kordianie... Chciałbym przeniknąć Twą
duszę, zrozumieć tkwiący w Tobie jaskółczy niepokój, lecz Bóg mi
świadkiem - nie potrafię. To słabość ducha spowodowała Twój upadek? Czy
też słabość ciała?
List mój wysyłam do szpitala psychiatrycznego...zaiste śmiesznym jest,
aby wybawiciel narodu, jakim pewnie sam siebie nazwałeś, siedział teraz
w takim miejscu...Nie Kordianie, Polska nic nie zyska na tym, nie
zyskała by nawet gdyby car zginął...Jedna osoba nie może zmienić biegu
historii, lecz Ty nie umiałeś się z tym pogodzić, tak samo jak nie
umiałeś kochać ludzi, Kordianie...Jeśli tak myślałeś myliłeś się .
Jesteś tylko człowiekiem, młodzieńcem niepewnym i psychicznie
niedojrzałym. Lepiej by dla Polski było gdybyś w swoim domu
pozostał...boska, a może wręcz przeciwnie - nie boska lecz diabelska
ręka pchnęła Cię jednak w ten świat szeroki, i poznałeś co to ból,
poznałeś nieszczęście, kłamstwo i obłudę. Nie potrafiłeś opanować swych
rozbieganych myśli i marzeń, zapadłeś na chorobę wieku. Poczucie
bezsensu życia, bezcelowości wszelkich aktywnych działań, poczucie nudy
i pustki.....A w czasie podróży po świecie skonfrontowałeś swoje własne
mgliste wyobrażenia i młodzieńcze ideały z rzeczywistością. Przekonałeś
się o wszechwładzy pieniądza, dzięki któremu można sobie kupić władzę,
szlachectwo, uznanie, lecz nie szacunek ludzi. Przekonałeś się o tym,
że prawdziwa miłość nie istnieje. Przekonałeś się, również los Polaków
jest Ojcu Świętemu całkowicie obojętny, że w świecie wielkiej polityki
chrześcijańskiej papież stanie po stronie silniejszego, potępi
powstanie listopadowe i każe katolickim Polakom czcić prawosławnego
cara. Poznałeś świat i rozczarowałeś się nim. Te wszystkie
rozczarowania wywołały w Tobie bunt, a bunt zrodził w Tobie myśl o
rewolucyjnej walce, która przeciwstawiałaby się temu wszelkiemu co
hamowało wolność jednostek i narodów. Gdzieś zatraciłeś jednak swoją
własną wolność - stałeś się niewolnikiem własnej wyobraźni, w której to
Ty wstępujesz na piedestały chwały, Ciebie czczą jako wyzwoliciela
narodu. Nie rozumiem... a tak bardzo bym chciał.. Co Tobą kierowało,
gdzie tkwiła przyczyna?
Chciałeś być dla Polski wyzwoleniem. Niczym Winkelried - skupić na
sobie uwagę. Ale zatraciłeś po drodze swój prawdziwy cel, zgasło to
światełko i nie zapaliło się już nigdy...Kruchość natury nie pozwala
stać się bohaterem. Mogłeś być czymś -jesteś niczym. Nie rozumiem Cię
Kordianie. Nie pochwalam, lecz potępiam. Ludzkości na nic Twoje
wystąpienie, którego nawet nie zdołałeś doprowadzić do końca.
Kordianie! Burzliwa duszo! Nie jesteś wybrańcem, to nie Tobie będą
śpiewać pieśni pochwalne. Młodyś jeszcze, miotasz się między nowymi dla
Ciebie doświadczeniami. Daleko Ci do człowieka doświadczonego, brak Ci
tej pewności, jaka cechuje ludzi mądrych. Chciałeś dokonać czegoś
szybko, skąd mogłeś wiedzieć , że czynem nic nie zdziałasz...Okryłeś
się hańbą - hańbą niespełnienia. Nie rozumiem Cię, nikt Cię nigdy nie
zrozumie. Boś Ty nie wybawicielem, lecz waryjatem...
Opublikowano dnia: grudnia 28, 2007
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

.