• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

Strona główna Shvoong>Sztuka I Nauki Humanistyczne>"Są świętoszki jak i zuchy udane"

.

"Są świętoszki jak i zuchy udane"

autor : Kasiorek     

Autor : Katarzyna Bieniek
Powered by Profi-Lingua
Świat jest pełen zagadek. Człowiekowi często trudno jest odgadnąć, komu
można zaufać, uznać za przyjaciela, a kogo
należy się wręcz wystrzegać.
Niełatwo jest stwierdzić co jest prawdą, autentycznym faktem, a co
tylko złudzeniem, czy też oszustwem. Kleant, bohater dramatu
„Świętoszek”, potrafił jednak dostrzec różnicę między „świątobliwością
szczerą a obłudną”, odróżnić „udanie od prawdy”. Nie pozwolił się
zaślepić, dostrzegł i powiązał ze sobą fakty, które pozwoliły mu
zdemaskować głównego bohatera utworu – Tarfuffe’a. Skupiając się na
wyżej wymienionym utworze Moilera spróbuję dokonać analizy
„świętoszkowatej pobożności”, na podstawie wypowiedzi Kleanta i innych
postaci dramatu na temat tytułowego Świętoszka.
W akcie I, scenie 6, Kleant próbuje wyjaśnić Orgonowi, człowiekowi
całkowicie zaślepionemu rzekomą dobrocią i pobożnością Tartuffe’a, jak
łatwo dostrzec jest obłudę w postawie tego na pozór idealnego
człowieka. Owe zakłamanie ujawnia się bardzo dokładnie w podejściu
Świętoszka do spraw wiary, którą podobno tak czcił i zawsze stawiał na
pierwszym miejscu. Kleant podkreśla, że człowiek prawdziwie wierny Bogu
nie stara się eksponować swego oddania Stwórcy przed ludźmi, lecz na
ogół zachowuje ten fakt dla siebie i cieszy się nim w samotności. Tej
cechy nie można było przypisać naszemu tytułowemu bohaterowi, który
próbował się wręcz chwalić swoją postawą, jak skomentował Kleant: „co
leżąc krzyżem, skręca sobie szyję”. Ponadto z dalszych wypowiedzi
rozmówcy Orgona wynika, iż Tartuffe czerpał korzyści z faktu bycia
pobożnym człowiekiem. Poprzez odpowiednie postępowanie, jakim są
chociażby wymuszone, nieszczere modlitwy czy prośba o jałmużnę,
potrafił wzbudzić litość w swoim chlebodawcy. Prawdziwie oddany Bogu
człowiek nie zasłania się miłością do Stwórcy dla własnego zysku.
Świętoszek natomiast uczynił swą wiarę przepustką do wygodnego życia.
Co więcej zdaniem Kleanta Tartuffe’owi dużo łatwiej było zamaskować
wszelkie fałsze, grzechy i wiele z nich pozostawało niezauważonych, bo
przecież nikt nie spodziewał się po bogobojnym człowieku jakichkolwiek
zdrad. Tymczasem nasz tytułowy bohater zasłaniał „swą własną nienawiść
interesem nieba”, czyli gdy tylko nadarzyła się taka możliwość ukrywał
swe nieuczciwe zachowanie w stosunku do innych postaci, a jego bronią
była oczywiście rzekoma pobożność.
Jak się okazuje nie tylko Kaleant dostrzegł obłudę w zachowaniu
Świętoszka. Zauważyła i skomentowała ją także Doryna. Podobnie jak jej
poprzednik zasugerowała, iż Tartuffe starał się ciągle, wręcz nachalnie
ujawniać swoje ogromne zainteresowanie Bogiem., „jak ci, co po to idą,
aby być widziani”. Cytat ten daje do zrozumienia, że dla tytułowego
bohatera nie było istotne to, co on sam czuje wewnątrz, lecz to, co
ludzie widzą i myślą patrząc na niego. Co więcej Doryna dostrzegła iż,
Świętoszek nie potrafił bronić się przed pokusą, jak powiedziała: „I
zmysły pańskie widać pokusą nie gardzą”. Po głównym bohaterze nie było
jednak widać, by miał z tego powodu nieczyste sumienie.
Na podstawie wypowiedzi samego Tartuffa także nietrudno dostrzec
niedoskonałości w jego teoretycznie pobożnym sposobie życia. „Jeżeli
niebo nam na drodze stoi, |Usunąć tę zawadę leży w mocy mojej, (...) i
z niebem dać rady jakoś sobie można” – analizując te słowa aż trudno
uwierzyć, że padły one z ust człowieka, którego sensem życia jest Bóg.
Osobę, dla której nie jest problemem dla własnej wygody zmieniać prawa
i zasady rządzące światem ludzi wierzących, nie można nazwać prawdziwie
świętobliwą. Tartuffe tak właśnie postępował. Przy każdej nadarzającej
się okazji, w której było to dla niego korzystne, powoływał się na
wiarę, natomiast, gdy tylko przeszkadzała mu ona w osiągnięciu celu,
był gotów zmienić ją lub odrzucić.
Na podstawie wypowiedzi Kleanta i Doryny można stwierdzić, że oboje
skrytykowali „świętoszkowatą pobożność” tytułowego bohatera. Tafruffe
właściwie się nie bronił, wręcz przeciwnie, w swojej wypowiedzi
potwierdził zarzuty obu postaci. Zarówno Kleant jak i Doryna dostrzegli
w świętoszku wiele cech zaprzeczających postawie, którą chciał sobą
prezentować. Prawdziwie bogobojnego człowieka nie charakteryzuje ciągła
chęć pokazywania siebie i rozgłaszania tego, co jest się w stanie
zrobić dla Boga. Wystarczająca powinna być cicha modlitwa w ukryciu.
Nie można także raz być nieskończenie wiernym Bogu, a za chwilę starać
się odsunąć od siebie prawdy wiary, które przeszkadzają w odniesieniu
sukcesu. Po analizie postępowania Tartuffe’a mogę stwierdzić, że
krytyka świętoszkowatej pobożności dokonana przez bohaterów była jak
najbardziej na miejscu.
Opublikowano dnia: grudnia 27, 2007
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

Osoby, które przeczytały to streszczenie, przeczytały także:

.