Wanda Rutkiewicz zdobyła osiem z czternastu szczytów mierzących ponad 8 tysięcy metrów. Żadna kobieta nie dokonała tego przed
nią. Ale Wanda nie chciała na tym poprzestać. Jej celem
była Kangczengdzonga. Tubylcy wierzą, że nie jest to zwykła góra, lecz siedziba duchów i bogów. Według metafizyków znajduje
się tam brama łącząca świat duchowy z materialnym. Jej matka Maria Błaszkiewicz sporo wiedziała o tej potężnej górze. Jeszcze przed narodzinami córki czytała o metafizycznej stronie, o magii Kangczengdzongi. Himalaiści to niezwykli ludzi. Mają swój kodeks moralny. Szanują wiarę i poglądy miejscowych. Brak tlenu na ogromnych wysokościach powoduje, że niektórzy wpadają w stan zmienionej świadomości. Mount Everest w 1955 roku został zdobyty przez Brytyjczyków, ale nie weszli na sam szczyt, zatrzymali się dwa metry przed wierzchołkiem, aby nie narazić się na oburzenie miejscowej ludności, ale głównie pragnęli uszanować ich wierzenia. Pani Maria wspomina, że pożegnanie z córką przed wyprawą w Himalaje nie było zwykłym jak zawsze pożegnaniem - nerwowe, napięte, jak gdyby ta wyprawa była inna niż poprzednie. Sama wyprawa nie układała się. Uczestnicy jej powoli odpadali. Ku szczytowi kierowała się tylko Wanda i Meksykanin Carsolio. Carsolio osiągnął cel. Wanda została w tyle. Gdy Carsolio schodził w dół spotkał ją czterysta metrów od celu. Była bardzo zmęczona, wręcz wyczerpana ale stanowczo chciała przenocować i rano ruszyć dalej - osiągnięcie celu to prawo każdego himalaisty. Czekali na nią, lecz Wanda nie wróciła i nie wiadomo, gdzie ostatecznie dotarła. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. Wanda Rutkiewicz była piękną kobietą. Podobała się mężczyznom, ale nie dane jej było stworzyć trwałego związku. Często taki jest los kobiet wybijających się ponad przeciętność, a Wanda była indywidualnością o niespotykanej sile ducha. Przed wyprawą miała przykrości. Zawiedli ją zwłaszcza towarzysze jej wypraw podejrzewając, że w rzeczywistości nie zdobyła Annapurny. Jeśli oni jej nie ufali, zarzucali mistyfikację, to jaki sens miał powrót do przyziemnej cywilizacji? Matka Wandy jest przekonana, że jej córka nie zginęła. Może jest w klasztorze tybetańskim? Może żyje w innym wymiarze, ale jako żywy człowiek, nie duch? To prawo matki wierzyć do końca, że jej dziecko żyje, nawet jeśli inni uważają inaczej. Wandzie Rutkiewicz swoją książkę Uciec jak najwyżej poświęciła dziennikarka Ewa Matuszkiewicz. Opisuje w niej dziwne wydarzenia związane z Wandą, po jej ostaniej wyprawie, które skłaniają do różnych refleksji. Ale jak by nie patrzeć na zagadnienie; okiem mistyka, czy okiem realisty, Wanda Rutkiewicz powinna pozostać w naszej pamięci, również w pamięci tych, którzy przyszli na świat po jej zniknięciu. Artykuł wspomnieniowy o Wandzie Rutkiewicz ukazał się w czerwcowym numerze ezoterycznego miesięcznika Wróżka .